sobota, 7 lutego 2015

Od Zayebystego

  Gdy nastał ranek wyszedłem z jaskini. Poszedłem do małego, niezamarzniętego jeziorka i napiłem się z niego wody. W pewnym momencie zauważyłam postać odbijającą się w tafli jeziora. To była Bella. Natychmiast podniosłem głowę.
-Cześć.-Wydukałem.

<Bella?>

Od Ametysta CD Mairon

-Spokonie, nikt nie zrobi ci tam krzywdy. W watasze są miłe wilki. Na przykład taka Secretia.
-Secretia?-Zdziwiła się Mairon.
-Tak, jedna z wader w watasze. Jest miła. Sądzę, że mogłaby cię oprowadzić.-Powiedziałem.
-Oh...
-Jeśli nie, to ja to zrobię.-Zaśmiałem się.
Wadera się uśmiechnęła.
- W porządku. Zobaczymy co będzie.
-Oczywiście.-Potwierdziłem słowa wadery.-Jeszcze tylko trochę i będziemy na miejscu.
  Po paru minutach dotarliśmy do jaskini. Inne wilki jeszcze nie spały. Powitały nas serdecznie, przedstawiły się Mairon i przez parę minut rozmawialiśmy.

<Miaron?>

piątek, 6 lutego 2015

Od Belli CD Clockwork

-Wiesz,robi się już ciemno i jeślibyś chciała to możesz tutaj w jaskini przenocować jest tu dużo miejsca-zaproponowałam waderze
-Sama nie wiem-zastanawiała się
-Na dzisiaj chyba masz już dosyć wrażeń, co?-powiedziałam
-No dobrze-zgodziła się w końcu
Oprowadziłam Clackwork po jaskini pokazując ciekawe miejsca.Po chwili wadera się odezwała:
- ...

Od Mairon CD Ametysta

-Z....z....z daleka...-Szepnęłam smutno.
-Nie chciałem ciebie urazić, więc przepraszam.-Powiedział Ametyst.
-Nie, nic się nie stało. Dobrze jest pamiętać o domu i ro....rodzinie.-Głos mi się złamał.
Szliśmy tak jeszcze przez dłuższy czas, aż wreszcie doszliśmy do centralnych terenów WPP.
-Już zaraz będziemy w jaskini.-Uśmiechną się basior.
-Tu jest jedna wielka jaskinia?-Przełknęłam głośno ślinę.
-Tak, a coś jest nie tak?-Znowu zatroskał się basior.
-Nie, po prostu nie jestem przyzwyczajona do większego towarzystwa.

<Ametyst? [*] wena>

Od Clockwork CD Belli

-Cóż... Łaziłam bez celu po tutejszych górach. -Powiedziałam.
-Przecież to niebezpeczne!
-Wiem, ale nie było innego przejścia.
-A gdzie się wybierałaś?-Dopytywała się Bella.
-No... Tak właściwie to... Tak jakoś wyszło. Zupełnie samo z siebie. A ty? Co tam robiłaś?
-Ja? Usłyszałam spadającą lawinę i czym prędzej tam poleciałam.-Powiedziała wadera wskazując ruchem głowy na rozpostarte skrzydła.
-No, nieważne, dziękuję.


<Bella?>

Od Belli CD Clockwork

Właśnie wracałam do swojej jaskini gdy nagle coś usłyszałam, spojrzałam w dół a tam schodziła lawina wprost na jakiegoś wilka, chyba z mojej watahy. Szybko poleciałam w dół ścigając się z lawiną.W ostatniej chwili chwyciłam waderę i wzbiłam się z powrotem w górę.Lecieliśmy w milczeniu,aż dolecieliśmy do mojej jaskini.Postawiłam waderę na ziemi i powiedziałam:
- Cześć jestem Bella a to jest moja jaskinia a ty?
-Jestem Clockwork
-Co tam robiłaś podczas lawiny?-zapytałam
- ...

Od Ametysta CD Mairon

-Chodź.-Powiedziałem.
-Gdzie?-Zaciekawiła się wadera.
-Do watahy. Przecież nie będziemy tak cały czas stać na mrozie.
-Tak, racja.-Powiedziała Mairon.
Szliśmy w milczeniu. Wolno stąpaliśmy po puszystym śniegu. Postanowiłem jakoś przerwać tę niezręczną ciszę i się odezwać.
-Więc skąd pochodzisz?

<Mairon?>

Od Mairon CD Ametysta

Chwilkę myślałam.
-Emmm... dobrze, dołączę.-Powiedziałam lekko zmieszana i wciąż zdziwiona tym, że basior zareagował z takim spokojem na moje dość okropne zachowanie.
-To wspaniale.-Uśmiechną się basior.
Podeszłam do niego i usiadłam pod dębem. Było to jedno z niewielu nieośnieżonych miejsc w tym lesie. Spojrzałam na wilka. Wyglądał niesamowicie gdy padło na niego delikatne i miękkie światło księżyca.
Przestań się rozczulać!!-Znów skarciłam się w myślach zagryzając wargi i odwracając głowę.
-Coś jest nie tak? - Zapytał lekko zatroskany basior widząc moje dość nietypowe zachowanie.
-Nie...nic, aaaa.... poza tym jestem Mairon.-Mruknęłam
-Miło mi poznać Ametyst jestem.

<Ametyst? Wena [*] >

Od Clockwork

  Przmierzałam właśnie niezliczone tereny pokryte śniegiem. Wygladało to majestatycznie, ale i morderczo. Mogła spaść lawina, a tutaj są do tego warunki. Starałam się być jak najciszej. Całą drogę szłam w milczeniu, Niestety, jakiś wilk, najwyraźniej w potrzebie- Histerycznie zawył.
  Odwróciłam się patrząc, czy aby nic nie spada. Na moje szczęście-Nic. Sytuacja po chwili się powtórzyła. Teraz zima nie chciała mnie oszczędzić. Lawina czym prędzej runęła w moją stronę. Wtedy z opresji uratował mnie jakiś inn wilk.

<Ktoś?>

Od Ametysta CD Mairon

-Widziałem jak polujesz.-Powiedziałem spokojnym tonem.-Świetnie ci to  poszło.
-Emm... Dzięki.
-Co tutaj robisz?-Szybko zadałałem pytanie.
-Polowałam. A zresztą... Co cię to obchodzi?-Fuknęła wadera.
-Jesteś na terenach watahy.
-Watahy?
-Tak, Watahy Południowych Puszczy.-Odparłem.-Może zechcesz do niej dołączyć?
-No... Ja nie wiem.-Powiedziała wadera.
-W porządku. Możesz się zastanowić.
Odszedłem parę metrów i usiadłem pod rozłożystym dębem dającym schronienie przed wciąż spadającym z nieba, białym puchem. Nasze całe tereny okrył owy biały puch. Śnieg jednak nie zdołał zasypać wszystkich miejsc, i dobrze.


<Mairon?>

Od Mairon

Kiedy ostatni promyk słońca schował się za horyzontem i księżyc był już dość wysoko na niebie wybiegłam ze swojej prowizorycznej jaskinio-nory gdyż tak naprawdę była to niechlujnie wykopana w ziemi dziura, w której przesypiałam trzy czwarte dnia. Lekko ziewnęłam gdyż nie byłam jeszcze do końca rozbudzona i ruszyłam zdrowym truchcikiem przed siebie. Las byłby zupełnie cichy gdyby nie odgłosy gałązek łamiących się pod moimi łapami, o ile mogłam to nazwać łapami. Były to prawie dosłownie cztery patyki przymocowane do klocków betonu. Szybko odpędziłam od siebie myśli o moim wyglądzie i zaczęłam węszyć w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Mój brzuch zaczął głośno burczeć.

~~około dwudziestu minut później~~

Wreszcie wpadłam na trop czegoś co pachniało zjadliwie. Nie wiedziałam co to, ale najprawdopodobniej była to jakaś odmiana jelenia czy czegoś tam. Ruszyłam jej tropem w kierunku północno-wschodnim.
-Wreszcie znalazłam to cholerstwo.-Mruknęłam sama do siebie i lekko skrzywiłam się na dźwięk mojego głosu. Nigdy go nie lubiłam i zawsze uważałam go za okropny, potworny i stwórca wie jeszcze jaki. Przypadłam brzuchem do ziemi i podczołgałam się w stronę gdzie stało owo zwierzę. Przerwało spożywanie mchu i rozejrzało się dookoła jakby chciało coś zobaczyć. Ja też zaczęłam rozglądać się i niczego nie zauważyłam. Z powrotem skoncentrowałam się na moim kolacjo-śniadaniu. Był to wielki jeleń, choć nie wiem czy można to było nazwać jeleniem. Zwierzę było białe, a jego poroże było o wiele delikatniejsze niż u owego gatunku.
I znowu się rozczulasz!-Skarciłam się w myślach. Raz, dwa, trzy!-Odliczałam i przy trzy skoczyłam w kierunku zwierzęcia.
Zamiast jak większość wilków od razu rzucić się na zad lub szyję ja wolałam upewnić się, że zwierzak nie ucieknie i złapałam je za go za nogę rozrywając w niej ścięgna. Jeleń wierzgną i odrzucił mnie w tył. Wstałam i spróbowałam dobrać się do kolejnej nogi, co nie było wcale takie łatwe.

~~36 minut później~~

Kolacjo-śniadanie padło martwe. Uradowana zabrałam się za jedzenie. Ponad połowa zwierzęcia w rekordowym czasie znalazła się w moim żołądku, a resztę wolałam zostawić innym.
Po chwili odpoczynku wstałam i miałam już ruszyć w drogę, ale zagrodził mi ją basior.
-Zabierz swój głupi, tłusty tyłek z mojej drogi!-I znowu ogarnęło mnie to nieodparte uczucie, które zmuszało mnie do zaatakowania jakiegoś wilka. Byłam praktycznie pewna, że moje oczy znów są czarne z dwiema białymi kropkami jako źrenicami.
Basior odezwał się:
-...

< Ametyst? >

Powitajmy Miaron!

*ZDJĘCIE W TRAKCIE RYSOWANIA*


Imię: Miaron
Pseudonim: Demon
Płeć: wadera
Wiek: około dwu lat
Charakter: Mairon mimo swojego dość młodego wieku potrafi o siebie zadbać. Przez większość swojego życia była sama tak też nie odczuwa wielkiej potrzeby towarzystwa, ba pośród innych czuje się niezręcznie i nie naturalnie. Jest cicha i małomówna, ale zdarzają się jednak dni, w których wadera jest wielce gadatliwa i plecie co jej ślina na język przyniesie. Wadera na co dzień nie okazuje uczuć, gdyż uważa, że jest to zbyteczne i nie ma co sobie nimi głowy zawracać. Sarkastyczna, zadufana w sobie sadystka - te określenia pasują do niej idealnie. Uwielbia irytować innych, gdyż to ją najzwyczajniej w świecie jest jej sposób na odstresowanie się, czy poradzenie sobie z trudną sytuacją. Jak ktoś kiedyś powiedział : banan nie schodzi jej z pyska i faktycznie wadera jest wiecznie uśmiechnięta. O ile u innych ten uśmiech da się nazwać przyjaznym tak u niej on jest raczej wredny i pełen sarkastycznego politowania. Jest nocnym markiem, co znaczy, że wadera najlepiej czuje się nocą i wtedy też jest najaktywniejsza. Przez swoją dość nieprzyjemną przeszłość nie lubi mówić o swoim wyglądzie i jak tylko ktoś ją pyta co się jej stało z pyskiem ta prycha i odchodzi lub zmienia temat.
Rasa: Wilk iluzji i po części demon
Moce:

  • Przejęcie - Wadera przy pomocy iluzji przejmuje wygląd i głos danego zwierzęcia/wilka. W przyjętej formie Mairon może spędzić nawet 72 godziny, ale później musi dość sporo odpocząć.
  • Iluzja - Wilczyca jest w stanie stworzyć praktycznie wszystko z iluzji. Twory te są namacalne, ba potrafią ingerować w nasz świat. Istnieją tak długo, aż Mairon zadecyduje, aby twór znikną. Umiejętność jest dość niebezpieczna więc wadera prawie jej nie używa.

Stanowisko: Zabójca
Hierarchia: Omega
Zauroczenie: może Ametyst
Partner: -
Rodzina: Nie żyje od dawna
Potomstwo: -
Ciekawostki: Żyje jedynie dzięki wsparciu pewnego demona. Jest nocnym markiem i doskonale widzi w ciemności
Głos

środa, 4 lutego 2015

Od Secretii

Szłam lasem. Powoli mijała zima chociaż jeszcze padał śnieg. Poczułam się wolna. W dodatku długo nie widziałam nikogo z watahy. Ciekawe gdzie byli...Poszłam na polowanie i kiedy już polowałam spotkałam Mattheva. Skoczyliśmy w tej samej chwili na te samą sarnę. Zabiliśmy ją ,ale się zderzyliśmy.
-Witaj Matt.
-Hej. Co tutaj robisz?
-Yyy...poluję.
-Ja też.
-To może zjemy?
-Z chęcią.

*Po jedzeniu*

-Może przejdziemy się na spacer??? -Spytałam.
-Możemy.
Poszliśmy do lasu. Nie pamiętałam nazwy. Dużo rozmawialiśmy i kiedy nadszedł wieczór poszliśmy nad jezioro. Była pełnia. Matthev poszedł gdzieś i obiecał że za chwile wróci. Kiedy wrócił Przyniósł młodą sarnę. Zjedliśmy w miłej atmosferze. Nagle...
<Matt?> Wena umarła [*] 

Od Charm CD Ametysta

Do watahy przyszedł nowy wilk razem z Zayebystym.
-Cześć-uśmiechnęłam się bo postanowiłam go przywitać.
-Hej-odpowiedział mi z dziwnym wyrazem pyska.
-Ja jestem Charm, Zay'a poznałeś...- i zaczęłam przedstawiać basiorowi wszystkie wilki, które nadal patrzyły na niego podejrzliwie.
-Miło mi - Kiwnął głową chyba trochę przytłoczony nadmiarem wrażeń no i wilków chcyba też.
-Chcesz żebym cię oprowadziła? Trochę tych terenów mamy... Biedny Zayeb trochę się tu no... gubi - spaojrzałam na Ametysta z uśmiechem.
<Ametyście?>

Od Belli

Po przebudzenie ziewnęłam, przeciągnęłam się i wyszłam z jaskini coś upolować i zwiedzić resztę terenów watahy. Idąc przez las doszłam do Rzeki Północy, napiłam się a potem poszłam coś upolować. Szłam już jakiś czas podziwiając po drodze widok. Weszłam w Dolinę Zieleni, uniosłam do góry głowę,potem nasłuchiwałam,aż złapałam trop, poszłam dalej za tropem. Po ok 15min. tropienia zauważyłam małe stadko saren, jedna wyglądała na ranną,więc to na nią się zaczaiłam. Gdy były już blisko rzuciłam się w jej stronę i po chwili miałam obiad. Gdy zaczęłam jeść coś usłyszałam,ktoś się zbliżał w moim kierunku, zjeżyłam sierść i czekałam. Po chwili ktoś wyszedł.

Ktoś dokończy?

Od Charm CD Diabla

-Serio, widzisz?-zapytałam zdumiona.
- Tak! - Basior wykrzyczał uradowany
Podpłynęłam do przyjaciela i go przytuliłam
- I jak ci się podoba świat?
-Jest... taki kolorowy - Zachwycał się wilk.
-Dobra wyjdźmy już z wody- Roześmiałam się. Lecz gdy wyszliśmy Diablo powiedział:
-Ale,ale już nie widzę- jęknął zrozpaczony wskakując z powrotem do wody
-Poczekaj,- zamyśliłam się- spróbuj wypić trochę tej wody- zaproponowałam- może to podziała?
Basior zanurkował biorąc do pyska mnóstwo wody. Po czym wyskoczył i zawołał
-Jednak widzę- Roześmiał się szczrze chyba pierwszy raz w życiu.
<Diablo? :)Wena[*] >

Od Mattheva CD DarkFlame

Pełnia. Spojrzałem na księżyc. Świecił dziś wyjątkowo jasno. Wygladało to niesamowicie i w pewnym sensie "magicznie".
-Ładny, no nie?
-Tak...-Odparła Dark.
-Chodźmy do jaskini. Śnieg zaraz nas zgubi.-Powiedziałem.
-Dobrze.
Wstaliśmy i razem pognaliśmy w środek lasu. Po niecałej godzinie zmęczeni i przemarznięci wróciliśmy do jaskini. Tam oprowadził ją Ametyst.

<Dark?>

wtorek, 3 lutego 2015

Od Ametysta CD Zayebystego

  Przechodziłem przez tajemniczo wyglądającą jaskinię. Była dziwna, ale piękna. Jej wnętrze wypełniały kamienie szlachetne, jeszcze w bryłach. Echem odbijał się mały strumyk, lecący ciurkiem niedaleko.
-Piękne miejsce.-Wyszeptałem. 
Po drugiej stronie ukazał mi się las. Na jednym z drzew widniał wyryty napis "Las Nightrun". Wyglądało na to, że jest tutaj jakaś wataha. W tym samym momencie usłyszałem histeryczne wycie. Czym prędzej rozpostarłem skrzydła i wzniosłem się ponad owy las. Być może ktoś potrzebował pomocy? Może toczy się tutaj jakaś wojna? Tego nie wiedziałem, A wiedziałem za to to, że nie pozostawiam wilków w potrzebie. Po paru chwilach trafiłem na dorosłego wilka, który... No, w sumie to nie wiem.
-Cześć!-Wykrzyknął owy wilk, gdy tylko mnie spostrzegł.
-Witaj.-Odparłem.
-Wiesz może... Pomógłbyś mi wrócić?
-Gdzie?
-Gdzie, gdzie... Do watahy, a jak inaczej?
-Jesteś stąd?
-Tak. Wataha Południowych Puszczy to mój dom. Też tutaj dołączyłeś? Chyba całkiem niedawno, bo cię nie widziałem. 
-Nie, nie jestem z watahy. 
-Oh, więc w takim razie może dołączysz?
-Zastanowię się, dobrze?
-Jasne.-Odparł wilk.
-Dobrze, a teraz chodźmy ich poszukać.
-Ok.-Powiedział krótko wilk.-Ah, no tak, jestem Zayebysty, ale mówią mi Zay.
Trochę zadziwił mnie swoim imieniem. Lecz ja nie miałem lepszego.
-Ja jestem Ametyst.
-Miło mi cię poznać.
-Mi ciebie również.
Uśmiechnąłem się.
-Teraz chodźmy.
Szliśmy lekkim truchtem, ale po około godzinie byliśmy dosyć zmęczeni. Zay zaczął poznawać teren i w końcu sam nas doprowadził do watahy. Oczywiście tamtejsze wilki od razu: "Hej, ty, obcy! Tak, ty! Wypierdalaj z naszych terenów!". W końcu jeden basior ich uciszył i zaproponował mi dołączenie do watahy. Zgodziłem się. Wtedy podszedł do mnie jakiś inny wilk.

<Ktoś?>

A więc konkursy...

Dobrze, dostaniecie konkursy! Z przyejmnością wstawię je w strony c:.
Pierwszym, jaki mogę zaoferować, to konkurs na stanowisko Ety.

Polega on na tym, aby po prostu wykonać banner konkursowy. Powinno się na nim znaleźć:
Nazwa watahy.
Link do watahy.
Powinien być "klikalny", czyli po kliknięciu przenosi na stronę watahy, ale nie koniecznie.
Gotowe prace wyślijcie na:
gotosleepj.k@gmail.com

Oczywiście, dodam również +10 SC c:

Życzę wam powodzenia ! I niech wygra najlepszy!
Matthev i Ametyst

poniedziałek, 2 lutego 2015

Od DarkFlame

Poczułam łzę spływającą po pysku wściekła fuknęłam sama na siebie a basior spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem. Jego wzrok powędrował za łzą wolno spadającą na ziemię. Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem jakby rozumiał co czuję. Spuściłam głowę chciałam coś powiedzieć ale zrezygnowałam. Prawda jest taka, że przy nim czuję się dziwnie nie potrafię opanować emocji. Śnieg pada już od jakiegoś czasu i dopiero teraz zauważam, że ciało zabitego wcześniej wilka jest już ledwie widoczne. Na niebie widać gwiazdy i księżyc. Pełnia.
<Matt?> 

Powitajmy Valentine!



Imię: Valentine (czyt. Łalentin)
Pseudonim: Val,
Płeć: Wadera
Wiek: 3 lata
Charakter: Val jest odważna, lekkostronnicza i zawzięta. Jest straszliwie uparta, wręcz jak osioł. Jest również inteligentna, delikatna i wrażliwa. Nie jest agresywna. Po prostu nie chce miec problamów, ale i nie chce narobić sobie wrogów. Czasem wybuchowa, ale sympatyczna. Jest miła i lubi pomagać. Kocha swoich przyjaciół i za wszelką cenę będzie starała się być z nimi. Jest to jednak wadera lubiąca samotność. Nie przeszkadza jej brak bratnich dusz. Jednak łatwo się zakochuję...
Rasa: Wilk Miłości.
Moce:

  • Sprawia, że ktoś może się zakochać.
  • Wyczuwa zagrożenie.

Stanowisko: Wyrocznia.
Hierarchia: Omega
Zauroczenie: Ametyst
Partner: Szuka
Rodzina: Matka- Snatos
Potomstwo:-
Ciekawostki: Lubi samotność. Łatwo się aklimatyzuję.
Głos

Od Mattheva CD DarkFlame

Po uprzednim przegonieniu ludzi, natychmiast podbiegłem do wadery.
-O, kurde, o , kurde....Kurde!
Pobiegłem po wodę oraz po medyka. On szybko wyleczył waderę. Gdy wstała, była tym wszystkim oszołomiona.
-Co się dzieje?
-Nic. Już nic.-Powiedziałem i odetchnąłem z ulgą.
-Ludzie... Tam byli ludzie! Jak oni przeszli przez barierę?
-Najwyraźniej znaleźli to samo przejście co ty.

<Darkusia?>

Od DarkFlame CD Mattheva

-No jak to jak normalnie znalazłam jaskinie i przeszłam-odpowiedziałam lekko zdezorientowana-A co cie to obchodzi!- warknęłam wściekła. Był taki pewny siebie ale tym nagłym wybuchem wściekłości chyba go trochę zaskoczyłam. Ale zaraz znów odzyskał dobry humor.
-Pff...-fuknęłam i zaczęłam iść w stronę lasu ale basior mnie zatrzymał.
- Okej już się nie denerwuj.
-Ja się nie denerwuję może to ty się denerwujesz!- krzyknęłam on mnie strasznie irytował.
- A jednak się denerwujesz.- powiedział uśmiechnięty. Ale zaraz spoważniał i nastawił uszy, teraz też to usłyszałam jakby ktoś się skradał.
-Człowiek uciekaj!- krzykną basior a ja zerwałam się do ucieczki ale zostałam trafiona.
<Matt?>

Powitajmy Clockwork! Witamy w WPP!


Imię:   Clockwork
Pseudonim:  Clock,
Płeć: Wadera 
Wiek: 4 lata.
Charakter: Hope jest odważną, silną i dzielną waderą. Jest wytrzymała psychicznie jak i fizycznie. Jest miła, pomocna i inteligentna. Jest sprytna. Trzeba napisać również, że życzliwa. Potrafi się jednak postawić i panuje nad mrocznymi mocami, więc nie warto się z nią sprzeczać bądź wytykać błędów. Nie lubi chamstwa, a przemoc jest jej wręcz obca. Jednak nie zawaha się uderzyć, dla obrony czyjejś lub własnej.
Rasa: Wilk Czasu
Moce:

  • Otwiera portale.
  • Włada nad mocami mroku.
  • Posługuję się magią.  

Stanowisko: Patrol naziemny.
Hierarchia: Omega
Zauroczenie: Ametyst
Partner: Szuka <3
Rodzina: Matka- Sintel
Potomstwo:-
Ciekawostki: Uwielbia przyrodę.
Głos

Od Zayebystego

 Chodziłem dośc osamotniony. Nikogo niegdzie nie było. Nie było z kim rozmawiać, a wydaję mi się, że raczej już wydoroślałem z gadania samemu do siebie. Każdy bierze cię za szaleńca...
  Poszedłem pozwiedzać. Las. Las Nightrun konkretniej. Rozglądałem się za koniowatymi. A raczej za zwierzyną. Taką łowną. Za jeleniami i sarnami. Byłem głodny, więc starałem się coś upolować i się nie zgubić. Niestety, nie wyszło mi. Zawyłem oczekując pomocy od kogokolwiek.

<Ktoś pomoże?>

Od Mattheva CD DarkFlame

-Witaj wadero.-Powiedziałem z rozbrajającym uśmiechem na pysku.
-Spadaj.-Odburknęła owa postać i wyminęła mnie.
-Hej, a ty dokąd?
-Daleko.-Usłyszałem krótką odpowiedź.
-Dalej nie przejdziesz.
-Co?
-Nie przejdziesz. Nie ma przejścia.
-Mogę przecież polecieć.-Powiedziała wadera rozwijając skrzydła i przewracając oczami.
-Pole siłowe raczej Cię powstrzyma.
-Co takiego? Skąd tam pole siłowe?
-Żeby ludzie tu nie przychodzili. Jak tu trafiłaś?-Zmieniłem temat i czekałem na odpowiedź.
Usiadłem sobie wygodnie i przekręciłem głowę na bok.
-Opowiadaj.-Powiedziałem.
Wadera wyglądała na zdziwioną.

<Flamusiu?>

Od DarkFlame

Wiatr wiał zasypując mnie śniegiem leżałam bez ochoty do życia. Zalewała mnie kolejna fala Wspomnień. Wspomnienia są ostre jak rozbite szkło. Prycham niezadowolona i po co je ktoś wymyślił. Prawda jest taka, że mam rodzinę ale wole żyć w kłamstwie i myśleć, że nigdy nie istnieli. A mnie przyniósł bocian. W sumie fajnie by było tak latać-marzę ale te piękne rozmyślania przerywa mi pisk szczeniaka, Ignoruje to i idę dalej co mnie to obchodzi czy coś mu się stało ale słysząc dalej te piski szybko zawracam. Widzę Wilka pochylającego się nad szczenięciem. w głowie zapala mi się alarmowa lampka i bez ostrzeżenia rzucam się na tego basiora zatapiam kły w jego karku. po raz kolejny przydaje mi się mój wzrost. Basior patrzy na mnie błagalnym wzrokiem wie co zamierzam zrobić. Ale jestem niewzruszona i skręcam mu kark a on pada jak kłoda.Puszczam go i odwracam się do szczeniaka ale go tam już nie ma.
- mądre szczenię - mówię sama do siebie. I idę dalej. Drogę zachodzi mi wilk.
<Matt?>

niedziela, 1 lutego 2015

Powitajmy Ametysta!



Imię: Ametyst
Pseudonim: Nefryt, ale woli gdy mówi się do niego po imieniu.
Płeć: Basior
Wiek: 3 lata
Charakter: Ametyst jest jest pomysłowy i twórczy. Ma talent artystyczny. Zawsze chciał zostać architektem i udało mu się to. Jest to spokojny i cichy wilk. Nie wtrąca się w nieswoje sprawy.  Jest rozważny i sprawiedliwy. Zwykle pokojowo nastawiony. Stara się pomagać, jak tylko na to go stać. Jest miły, uprzejmy, ale zarazem dobrze posługuje się sarkazmem. Jest przykonywujący, inteligentny oraz to, co zwykle dla wilków najważniejsze   -   Wolny. Nefryt  szybko się uczy. Jest uparty i w razie potrzeby jest agresywny. Broni swoich przyjaciół za wszelką cenę. Przypłaci nawet za nich swoim życiem, ale nigdy nie zaryzykuję życia nikogo innego. Rozważny i pokojowo nastawiony, spokojny, młody wilk. Nie lubi jednak ludzi. Nic mu nie zrobili, jednak woli trzymać się od nich z daleka. Jest przyjacielski i lubi towarzystwo. Nocą jednak, gdy reszta śpi lubi oglądać księżyc. Tak, po prostu. Być może ten młody wilk ma jakieś tajemnicę dotyczące przeszłości?
Rasa: Wilk Kamieni Szlachetnych
Moce: 
  • Potrafi stwarzać mosty, doliny, przełęcze.
  • Potrafi formować ziemię. Między innymi stwarzać ogromne kolce przebijające na wylot przeciwnika.
  • Ziemia może się rozstąpić, zlepić i może tworzyć z niej rozmaite przedmioty, gdy chce.

Stanowisko: Architekt
Hierarchia: Beta
Zauroczenie: -
Partner: Szuka
Rodzina: Matka- Sycylia
Potomstwo:-
Ciekawostki: Lubi oglądać księżyc podczas pełni. Uwielbia spacerować w jego świetle.