sobota, 16 maja 2015

Od Windly CD Belli

Obudziłam się wcześnie rano. Zobaczyłam, że dopiero świta. Postanowiłam się przejść. Szłam sobie przez las, gdy nagle zza drzewa wyszedł wilk.
-Hej, kim jesteś? Co robisz na tym terenie?
-Jestem Windly. Właśnie dołączyłam do watahy. Szłam na spacer, pójdziesz ze mną?
-Hmm... Dobrze, którędy?
-Może tak... Tędy?
Wskazałam na ścieżkę którą nie dawno szło jakieś zwierzę.
-Okey.
Po kilku minutach pomyślałam, że nie wiem jak owa wadera ma na imię.
-Jak masz na imię?
-Ja jestem Bella.
<Bella??>

Od Donny Cd Mango

Ta chwila kiedy strasznie chce ci się śmiać ale w danej sytuacji wydaje się to niewłaściwe.
-Ale.. To po co je zapalałeś?- Spojrzałam na Mango badawczo.
-Bo.. Wiewiórka ukradła mi jagodę. - Odpowiedział patrząc na drzewo urażony.
-A ty chciałeś ją podpalić?
-Dokładnie!- Odparł z dumą.
Zmarszczyłam brwi, i machnęłam kilka razy ogonem chłodząc sobie ucho.
-Próbowałeś pomoczyć je w wodzie?
<Mango?>

Od Mango CD Donny

Donna poraziła mnie prądem! Specjalnie... W geście rewanżu, dotknąłem ją w ucho płonącą łapą. Wadera zapiszczała i zaczęła się ugaszać. Gdy już skończyła, posłała mi mordercze spojrzenie.
- Co ty wyprawiasz?- Warknęła.
- Oj... Bo... BO TY ZACZĘŁAŚ!- Szczeknąłem.
Donna zaczerpnęła powietrza, zamknęła oczy i usiadła na ziemi. Po cichutku liczyła do dziesięciu. Usiadłem obok i patrzyłem na moje palące się łapki.
- Too... Co ci w te łapy?- Zapytała spokojnie.
- Noo... Nie umiem ich ugasić.- Wymamrotałem.

>Donna?<

Od Sunshine CD Grell'a

Feniks zionął w niego ogniem i przypalił mu koniuszek ogona.
-Taa... przyda się więcej takich feniksów..-westchnęłam i stworzyłam jeszcze ze trzy feniksy, tym razem z żywiołem światła. W tym samym wystrzeliły promienie świetlne, co już lepiej działało na kościstego smoka.
-Dalej to nie wystarcza...-mruknęłam do siebie. W końcu stworzyłam smoka światła i smoka ognia.
-Co?-krzyknął Grell na widok dwóch potężnych (bo takie były) smoków.-Myślałem że te feniksy będą go atakować!- wskazał na mistyczne ptaki siedzące na gałęzi, które właśnie pożerały sowy.
-Taa...-westchnęłam. Myślałam że one są yy...normalne?
-Zostawcie coś dla mnie!-szybko krzyknął do mięsożernych (raczej sowożernych) stworów, po czym wrócił do walki. Ptaki chwilę się na niego popatrzyły i wróciły do obiadu...
<Grell?>

piątek, 15 maja 2015

Od Mango Cd Grell'a

Smok był ogromny... I... Kościsty. Zatrzymałem się w miejscu i zmierzyłem go wzrokiem. Miał około... 4? 4,5 metra wysokości? Położyłem uszy po sobie i podkuliłem ogon. Bałem się straaasznie. Popatrzyłem na Grell'a. Wydawał się... Pewny siebie. CIEKAWE KOGO OBSTAWIA.
- Tee... Nie za duży on trochę? Może poszukamy jakiegoś mni...
- Nie.- Przerwał mi spokojnie Grell.- Zobowiązałeś się do tego, Mango.
- Alee... No weź! To tak jakby ratlerek rzucał się na byka!- Zaprotestowałem.
Basior nie odzywał się już do mnie. Po prostu odprowadził mnie przed oblicze Kościeja. Gdy byłem już blisko, odszedł i obserwował z odległości. Przynajmniej fakt, że moim żywiołem jest ogień dodawał mi otuchy. Nie spłonę! Ale jeśli chodzi o jego wagę, pazury i kły to trochę krzywo...
- Amm... Panie Smoku! Witam!- Krzyknąłem.
Smok odwrócił łeb w moją stronę, przekrzywił go, aby mi się przyjrzeć, po czym cały się wyprostował i głośno ryknął. Zaczerpnął dużo powietrza, po czym wydmuchał je w formie ognia. Naturalnie... Nie zrobiło to na mnie dużego wrażenia. Stałem nadal w miejscu, sparaliżowany strachem.

>Grell?<

Od Donny

Przechadzałam się spokojnie po lesie aż tu na ziemi widzę odciski łap. One EWIDENTNIE płonęły. *Mango znów potrzebuje pomocy z mocą* pomyślałam i zaczęłam szukać kolegi. Wołałam i wołałam zdzierając sobie gardło ale ten idiota nie odpowiadał. Albo nie słyszał albo po prostu był czymś bardzoooo zajęty. Ale czym taki pospolity Mango może być zajęty? Ta... Pewnie szukał szyszek (?xD)
-Uwaga! - Basior wbiegł we mnie parząc mnie w łapę - To przez przypadek!- *Yhym* 
-To też- Odrzekłam i z  okrutnym uśmiechem posłałam do niego elektryczne iskierki.
                                                       <Mangooołkuuuu? >

Od Grell'a CD Mango

Zmarszczyłem brwi.
- Nie, najpierw bestia. Potem posiłek - Powiedziałem ruszając w stronę lasu.
Odwróćiłem się jeszcze. Basior stał ze wzrokiem wbitym w drzewa.
- Ale... Na głodnego...?
- Ruszaj się, nie mamy całego dnia - Odrzekłem.
Truchtem wbiegłem w puszczę, z której dobiegał ryk. Mango dorównał mi tempo.
- Ale dostanę jelenia? - Spytał.
- Owszem. Jak go pokonasz - Powiedziałem wskazując ogromnego smoka zbudowanego z samych kości. - Prezentuję ci Kościeja.

<Mango?>

Od Grell'a CD Sunshine

Biegnąc tak, zmieniłem się w ludzką postać, po czym chwyciłem moją jakże cudowną piłę mechaniczną. Walka bez niej to nie walka. Sunshine tymczasem wbiegła po łbie bestii przywołując dziwnego stwora. Ognistego.
- Co to ma być? - Zapytałem.
- Feniks, ale nie taki zwykły. Jest bardzo silny - Odparła.
- Oh, chyba, że tak - Powiedziałem.
Nie czekając na nic, zaatakowałem smoczydło.

<Sunshine?>

Od Grell'a CD Cheyenne

Nic nie odpowiadając, walnąłem tak zwanego "karpika".
- Przepraszam bardzo, a czy ja ci wyglądam na zoofila? - Powiedziałem wymachując rękami, w których dzierżyłem moje nożyczki mocy.
- No niby nie, ale Javier stwierdził, że nie można ci ufać.
- Ehh... To mój brat. A on mnie nie lubi. Jasne? Jasne.
- No dobrze, więc gdzie idziemy? - Spytała wadera.
- A bo ja wiem... Możemy się przejść łąką.

<Chey?>

Od Cheyenne CD Grell'a

Gdy właśnie wracałam do swojej jaskini, niespodziewanie usłyszałam moje imię.
- Hej Cheyenne! - zawołał... Grell - Przejdziesz się?
Jest środek nocy, a on chce iść ze mną na spacer... Śmieszne...
- Wybacz ale... - zaczęłam lecz basior mi przerwał
- No weź... będzie fajnie - wyszczerzył się
- Daj mi się chwilę zastanowić, okey? - zrobiłam zamyśloną minę
Spojrzałam na niebo usłane gwiazdami. Było śliczne że aż szkoda mi się zrobiło na myśl że muszę wracać do domu. Nagle na myśl narzuciła mi się jedno pytanie.
- Ale jak z tobą pójdę, to obiecujesz że mnie nie zgwałcisz? - zapytałam

<Grell?>

Od Blue CD Newt'a

***
Urodziła się mała waderka:


Imię: Kasumi
Pseudonim: Kas, Kasu
Płeć: Wadera
Wiek: Szczenię
Charakter: Kasumi jest poważną i opanowaną waderą. Woli przebywać w samotności, lecz nie jest samotnikiem. Jest raczej małomówna. Niektórym może się wydawać, że jest zamknięta w sobie, ale ona po prostu nie jest zbyt towarzyska. Czasami jest nieufna wobec nieznajomych.
Rasa: Wilk Umysłu
Moce:
- Potrafi zadawać ból myślami
- Potrafi posługiwać się telekinezą
- Potrafi torturować umysł innego wilka
- Czasami potrafi przewidzieć przyszłość
- Jest bardzo szybka i zwinna
Stanowisko: Za młoda
Hierarchia: Zwykły wilk
Zauroczenie: Za młoda
Partner: Za młoda
Rodzina:Ojciec – Newt, Matka – Blue
Potomstwo: Za młoda
Ciekawostki:
- Uwielbia spacerować wzdłuż rzek.
- Lubi włazić na drzewa…

--------------------------------------------------
Ale to chyba jeszcze nie koniec...

<Newt? :D xd>

Od Grell'a

Przechodziłem przez miasto, które było najbliżej watahy. To znaczy... Dwa dni drogi. Tylko. Mogłoby być przecież gorzej, co nie? Wracając do rzeczy.
Uliczki były puste, a noc była strasznie gwieździsta. Dziwiło mnie to, czemu nikogo nie było na dworzu. Było przecież tak... Ładnie. W rogu zauważyłem przechodzącą kobietę. Miałem już się odezwać, gdy... Mój braciszek rzucił się na nią z paznokciami i z kobiety została mokra plama.
- Coś ty kurna zrobił?! - Wrzasnąłem łapiąc się za moje czerwone włosy.


- Nie wiem - Odparł zadowolony z siebie Javier. - Po co się tu szlajasz?
- Ja się pytam o to ciebie. O co chodzi?
- Ojciec kazał wracać do watahy, chodź - Powiedział i ruszył w drogę powrotną.
Skinąłem głową i poszedłem za nim.
Na miejscu spotkaliśmy kilka wilków, które właśnie wróciły z polowania.
- Hej, Cheyenne! - Zawołałem. - Przejdziesz się może?

<Cheyenne? Nie wyszło AŻ TAK źle xD>