sobota, 7 lutego 2015

Od Zayebystego

  Gdy nastał ranek wyszedłem z jaskini. Poszedłem do małego, niezamarzniętego jeziorka i napiłem się z niego wody. W pewnym momencie zauważyłam postać odbijającą się w tafli jeziora. To była Bella. Natychmiast podniosłem głowę.
-Cześć.-Wydukałem.

<Bella?>

Od Ametysta CD Mairon

-Spokonie, nikt nie zrobi ci tam krzywdy. W watasze są miłe wilki. Na przykład taka Secretia.
-Secretia?-Zdziwiła się Mairon.
-Tak, jedna z wader w watasze. Jest miła. Sądzę, że mogłaby cię oprowadzić.-Powiedziałem.
-Oh...
-Jeśli nie, to ja to zrobię.-Zaśmiałem się.
Wadera się uśmiechnęła.
- W porządku. Zobaczymy co będzie.
-Oczywiście.-Potwierdziłem słowa wadery.-Jeszcze tylko trochę i będziemy na miejscu.
  Po paru minutach dotarliśmy do jaskini. Inne wilki jeszcze nie spały. Powitały nas serdecznie, przedstawiły się Mairon i przez parę minut rozmawialiśmy.

<Miaron?>

piątek, 6 lutego 2015

Od Belli CD Clockwork

-Wiesz,robi się już ciemno i jeślibyś chciała to możesz tutaj w jaskini przenocować jest tu dużo miejsca-zaproponowałam waderze
-Sama nie wiem-zastanawiała się
-Na dzisiaj chyba masz już dosyć wrażeń, co?-powiedziałam
-No dobrze-zgodziła się w końcu
Oprowadziłam Clackwork po jaskini pokazując ciekawe miejsca.Po chwili wadera się odezwała:
- ...

Od Mairon CD Ametysta

-Z....z....z daleka...-Szepnęłam smutno.
-Nie chciałem ciebie urazić, więc przepraszam.-Powiedział Ametyst.
-Nie, nic się nie stało. Dobrze jest pamiętać o domu i ro....rodzinie.-Głos mi się złamał.
Szliśmy tak jeszcze przez dłuższy czas, aż wreszcie doszliśmy do centralnych terenów WPP.
-Już zaraz będziemy w jaskini.-Uśmiechną się basior.
-Tu jest jedna wielka jaskinia?-Przełknęłam głośno ślinę.
-Tak, a coś jest nie tak?-Znowu zatroskał się basior.
-Nie, po prostu nie jestem przyzwyczajona do większego towarzystwa.

<Ametyst? [*] wena>

Od Clockwork CD Belli

-Cóż... Łaziłam bez celu po tutejszych górach. -Powiedziałam.
-Przecież to niebezpeczne!
-Wiem, ale nie było innego przejścia.
-A gdzie się wybierałaś?-Dopytywała się Bella.
-No... Tak właściwie to... Tak jakoś wyszło. Zupełnie samo z siebie. A ty? Co tam robiłaś?
-Ja? Usłyszałam spadającą lawinę i czym prędzej tam poleciałam.-Powiedziała wadera wskazując ruchem głowy na rozpostarte skrzydła.
-No, nieważne, dziękuję.


<Bella?>

Od Belli CD Clockwork

Właśnie wracałam do swojej jaskini gdy nagle coś usłyszałam, spojrzałam w dół a tam schodziła lawina wprost na jakiegoś wilka, chyba z mojej watahy. Szybko poleciałam w dół ścigając się z lawiną.W ostatniej chwili chwyciłam waderę i wzbiłam się z powrotem w górę.Lecieliśmy w milczeniu,aż dolecieliśmy do mojej jaskini.Postawiłam waderę na ziemi i powiedziałam:
- Cześć jestem Bella a to jest moja jaskinia a ty?
-Jestem Clockwork
-Co tam robiłaś podczas lawiny?-zapytałam
- ...

Od Ametysta CD Mairon

-Chodź.-Powiedziałem.
-Gdzie?-Zaciekawiła się wadera.
-Do watahy. Przecież nie będziemy tak cały czas stać na mrozie.
-Tak, racja.-Powiedziała Mairon.
Szliśmy w milczeniu. Wolno stąpaliśmy po puszystym śniegu. Postanowiłem jakoś przerwać tę niezręczną ciszę i się odezwać.
-Więc skąd pochodzisz?

<Mairon?>

Od Mairon CD Ametysta

Chwilkę myślałam.
-Emmm... dobrze, dołączę.-Powiedziałam lekko zmieszana i wciąż zdziwiona tym, że basior zareagował z takim spokojem na moje dość okropne zachowanie.
-To wspaniale.-Uśmiechną się basior.
Podeszłam do niego i usiadłam pod dębem. Było to jedno z niewielu nieośnieżonych miejsc w tym lesie. Spojrzałam na wilka. Wyglądał niesamowicie gdy padło na niego delikatne i miękkie światło księżyca.
Przestań się rozczulać!!-Znów skarciłam się w myślach zagryzając wargi i odwracając głowę.
-Coś jest nie tak? - Zapytał lekko zatroskany basior widząc moje dość nietypowe zachowanie.
-Nie...nic, aaaa.... poza tym jestem Mairon.-Mruknęłam
-Miło mi poznać Ametyst jestem.

<Ametyst? Wena [*] >

Od Clockwork

  Przmierzałam właśnie niezliczone tereny pokryte śniegiem. Wygladało to majestatycznie, ale i morderczo. Mogła spaść lawina, a tutaj są do tego warunki. Starałam się być jak najciszej. Całą drogę szłam w milczeniu, Niestety, jakiś wilk, najwyraźniej w potrzebie- Histerycznie zawył.
  Odwróciłam się patrząc, czy aby nic nie spada. Na moje szczęście-Nic. Sytuacja po chwili się powtórzyła. Teraz zima nie chciała mnie oszczędzić. Lawina czym prędzej runęła w moją stronę. Wtedy z opresji uratował mnie jakiś inn wilk.

<Ktoś?>

Od Ametysta CD Mairon

-Widziałem jak polujesz.-Powiedziałem spokojnym tonem.-Świetnie ci to  poszło.
-Emm... Dzięki.
-Co tutaj robisz?-Szybko zadałałem pytanie.
-Polowałam. A zresztą... Co cię to obchodzi?-Fuknęła wadera.
-Jesteś na terenach watahy.
-Watahy?
-Tak, Watahy Południowych Puszczy.-Odparłem.-Może zechcesz do niej dołączyć?
-No... Ja nie wiem.-Powiedziała wadera.
-W porządku. Możesz się zastanowić.
Odszedłem parę metrów i usiadłem pod rozłożystym dębem dającym schronienie przed wciąż spadającym z nieba, białym puchem. Nasze całe tereny okrył owy biały puch. Śnieg jednak nie zdołał zasypać wszystkich miejsc, i dobrze.


<Mairon?>

Od Mairon

Kiedy ostatni promyk słońca schował się za horyzontem i księżyc był już dość wysoko na niebie wybiegłam ze swojej prowizorycznej jaskinio-nory gdyż tak naprawdę była to niechlujnie wykopana w ziemi dziura, w której przesypiałam trzy czwarte dnia. Lekko ziewnęłam gdyż nie byłam jeszcze do końca rozbudzona i ruszyłam zdrowym truchcikiem przed siebie. Las byłby zupełnie cichy gdyby nie odgłosy gałązek łamiących się pod moimi łapami, o ile mogłam to nazwać łapami. Były to prawie dosłownie cztery patyki przymocowane do klocków betonu. Szybko odpędziłam od siebie myśli o moim wyglądzie i zaczęłam węszyć w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Mój brzuch zaczął głośno burczeć.

~~około dwudziestu minut później~~

Wreszcie wpadłam na trop czegoś co pachniało zjadliwie. Nie wiedziałam co to, ale najprawdopodobniej była to jakaś odmiana jelenia czy czegoś tam. Ruszyłam jej tropem w kierunku północno-wschodnim.
-Wreszcie znalazłam to cholerstwo.-Mruknęłam sama do siebie i lekko skrzywiłam się na dźwięk mojego głosu. Nigdy go nie lubiłam i zawsze uważałam go za okropny, potworny i stwórca wie jeszcze jaki. Przypadłam brzuchem do ziemi i podczołgałam się w stronę gdzie stało owo zwierzę. Przerwało spożywanie mchu i rozejrzało się dookoła jakby chciało coś zobaczyć. Ja też zaczęłam rozglądać się i niczego nie zauważyłam. Z powrotem skoncentrowałam się na moim kolacjo-śniadaniu. Był to wielki jeleń, choć nie wiem czy można to było nazwać jeleniem. Zwierzę było białe, a jego poroże było o wiele delikatniejsze niż u owego gatunku.
I znowu się rozczulasz!-Skarciłam się w myślach. Raz, dwa, trzy!-Odliczałam i przy trzy skoczyłam w kierunku zwierzęcia.
Zamiast jak większość wilków od razu rzucić się na zad lub szyję ja wolałam upewnić się, że zwierzak nie ucieknie i złapałam je za go za nogę rozrywając w niej ścięgna. Jeleń wierzgną i odrzucił mnie w tył. Wstałam i spróbowałam dobrać się do kolejnej nogi, co nie było wcale takie łatwe.

~~36 minut później~~

Kolacjo-śniadanie padło martwe. Uradowana zabrałam się za jedzenie. Ponad połowa zwierzęcia w rekordowym czasie znalazła się w moim żołądku, a resztę wolałam zostawić innym.
Po chwili odpoczynku wstałam i miałam już ruszyć w drogę, ale zagrodził mi ją basior.
-Zabierz swój głupi, tłusty tyłek z mojej drogi!-I znowu ogarnęło mnie to nieodparte uczucie, które zmuszało mnie do zaatakowania jakiegoś wilka. Byłam praktycznie pewna, że moje oczy znów są czarne z dwiema białymi kropkami jako źrenicami.
Basior odezwał się:
-...

< Ametyst? >

Powitajmy Miaron!

*ZDJĘCIE W TRAKCIE RYSOWANIA*


Imię: Miaron
Pseudonim: Demon
Płeć: wadera
Wiek: około dwu lat
Charakter: Mairon mimo swojego dość młodego wieku potrafi o siebie zadbać. Przez większość swojego życia była sama tak też nie odczuwa wielkiej potrzeby towarzystwa, ba pośród innych czuje się niezręcznie i nie naturalnie. Jest cicha i małomówna, ale zdarzają się jednak dni, w których wadera jest wielce gadatliwa i plecie co jej ślina na język przyniesie. Wadera na co dzień nie okazuje uczuć, gdyż uważa, że jest to zbyteczne i nie ma co sobie nimi głowy zawracać. Sarkastyczna, zadufana w sobie sadystka - te określenia pasują do niej idealnie. Uwielbia irytować innych, gdyż to ją najzwyczajniej w świecie jest jej sposób na odstresowanie się, czy poradzenie sobie z trudną sytuacją. Jak ktoś kiedyś powiedział : banan nie schodzi jej z pyska i faktycznie wadera jest wiecznie uśmiechnięta. O ile u innych ten uśmiech da się nazwać przyjaznym tak u niej on jest raczej wredny i pełen sarkastycznego politowania. Jest nocnym markiem, co znaczy, że wadera najlepiej czuje się nocą i wtedy też jest najaktywniejsza. Przez swoją dość nieprzyjemną przeszłość nie lubi mówić o swoim wyglądzie i jak tylko ktoś ją pyta co się jej stało z pyskiem ta prycha i odchodzi lub zmienia temat.
Rasa: Wilk iluzji i po części demon
Moce:

  • Przejęcie - Wadera przy pomocy iluzji przejmuje wygląd i głos danego zwierzęcia/wilka. W przyjętej formie Mairon może spędzić nawet 72 godziny, ale później musi dość sporo odpocząć.
  • Iluzja - Wilczyca jest w stanie stworzyć praktycznie wszystko z iluzji. Twory te są namacalne, ba potrafią ingerować w nasz świat. Istnieją tak długo, aż Mairon zadecyduje, aby twór znikną. Umiejętność jest dość niebezpieczna więc wadera prawie jej nie używa.

Stanowisko: Zabójca
Hierarchia: Omega
Zauroczenie: może Ametyst
Partner: -
Rodzina: Nie żyje od dawna
Potomstwo: -
Ciekawostki: Żyje jedynie dzięki wsparciu pewnego demona. Jest nocnym markiem i doskonale widzi w ciemności
Głos