sobota, 29 listopada 2014

Powitajmy Dangerous'a!


Imię: Dangerous
Pseudonim: Dan, Dante (Obcym nie pozwala mówić w skrócie) 
Płeć: Basior
Wiek: 4 lata
Hierarchia: Omega
Stanowisko: Obrońca alf
Charakter: Dangerous kiedyś był miły, teraz jest wredny i tajemniczy. Czasem jest agresywny, ale na ogół trudno go wyprowadzić z równowagi. Jest stanowczy i uparty... Praktycznie zawsze ma racje, jego wadą jest to że mówi po duński bardzo często, rzadko w innym języku... Nie ufa nikomu, ciężko zdobyć jego zaufanie, nikt nie odkrył jego "ja". Nikt nie miał odwagi się do niego zbliżyć po przez jego dziwne lekko świecące oczy i przez to że jest bardzo duży. Rzadko z kimś rozmawia, woli samotność, często innych ignoruje, prócz tego lubi ryzyko, jest cwany, zwinny i bardzo zaradny. 
Żywioł: Zima
Moce: 
- Ice wolf
- Sprint
- Niewidzialność
Rodzina: A pffff!
Partner: Haha! 
Zauroczenie: "Miłość jest gorsza niż zadane rany w ciało, bo serce się nie sklei i zawsze będzie pęknięte"
Potomstwo:----------------------------------
Historia: Dangerous jako jedyny wilk urodził się z oczami co ciągle świeciły...Pochodzi on z Danii... Wychowywał się bez ojca... Mama postanowiła oddać go do "Domu dziecka". Straszne miejsce, był bity, a inni od niego uciekali z powodu oczu... Pewnego razu, poznał cudowną waderę, nie bała się go jako jedyna, była od niego o wiele niższa. Gdy po dłuższym czasie byli razem, pewien wilk zaczaił się i porwał waderę, Dan szybko ją odnalazł, a jako że pochodzi z Duńskiej rodziny jest bardzo sprytny, chciał uwolnić waderę, ale zrobił błąd i przeciwnik ją zabił na jego oczach... Dangerous został na tym miejscu a wilk uciekł, ze złamanym sercem szukał tego wilka i chciał się na im odegrać.

Od Radioactive

Polowałem na zająca. Zaczaiłem się na szaraka. Ruszyłem lekkim truchtem w jego kierunku. Kiedy byłem wystarczjąco blisko wystrzeliłem jak strzała. Zając nie zdążył się uratować. W jednym momencie polała się krew.

~*~

Wracając do jaskini napotkałem Avalon.
-Cześć.-Przywitała się wadera.
-Witaj.-Powiedziałem i uśmiechnąłem się.
-Co tu robisz?
-Chodź za mną.-Powiedziałem do Avalon.
Poszedłem w głąb lasu. Omijałem drzewa, byleby jak najszybciej tam  dotrzeć. Po około godzinie doszliśmy do skały. Weszliśmy do niej. Cały czas się oglądałem, aby upewnić się, że wadera idzie za mną. W końcu udało nam się dojść na jej koniec.




  Stamtąd rozciągał sie piękny widok. Spojrzałem na waderę i powiedziałem:
-Czy chciałabyś zostać... Moją partnerką?

<Avalon?>

Od Assuvy

Szedłem lasem i zobaczyłem pewną waderę ,a że było dość ciepło i wiał lekki wiatr to musnęło Jej sierścią. Poszedłem wolno w Jej kierunku. niestety byłem dość wyczerpany. Wadera widząc mnie uciekła. No trudno miałem też kilka innych spraw na głowie. Zobaczyłem zająca i po kilkunastu minutach było po nim. Zjadłem zwierza i poszedłem się napić. Kiedy już uzupełniłem swoje potrzeby było czas znaleźć watahę i złapałem trop wilków. Zobaczyłem jakąś waderę i postanowiłem być dość szarmancki wiec podszedłem i powiedziałem:
-,,O Wadero! Do łap twych padam,czy jesteś boginią, czy waderą śmiertelną! jeśli jesteś niebianką, to zaiste musisz być Artemidą*, córką wielkiego Zeusa*, tak jesteś wysoka, postawna, piękna! Jeśli jednak jesteś śmiertelna, to po trzykroć szczęśliwi muszą być twoi czcigodni rodzice! Jestem basiorem co szuka watahy, miotany wszystkim co tylko możliwe. Przybyłem szukać szczęścia i watahy. Zlituj się nade mną,piękna wadero Użycz mi choćby informacji gdzie jest najbliższa wataha i powiedź, jakie wilki tu zamieszkują,a będę cię błogosławił!"
Wadera zaniemówiła...
<Crystal?>

Od Ply

To był taki spokojny dzień ,ale jednak coś musiało się stać. Usłyszałam wycie ,ale nie takie zwykłe to było wycie wołające na pomoc. pobiegłam w tamtym kierunku jak najszybciej i zobaczyłam waderę okrążoną przez Natów. Pobiegłam tam ze zdwojona mocą i skoczyłam w sam środek kręgu. Stanęłam i cicho powiedziałam do wadery:
-Nie ruszaj cie to te pół główki nie zobaczą.
Stanęłyśmy nieruchomo i po chwili Naci poszli. Odetchnęłam głęboko ,a wadera powiedziała:
-Dzięki i...nazywam się Crystal.
-Ja Ply i nie ma za co.
Nastała chwila niezręcznej ciszy aż w końcu Crystal powiedziała:
<Crystal?>

Od Cloe

Wędrowałam sobie po terenach mojej watahy i zobaczyłam coś dziwnego... jednemu z wilków błyszczały oczy... siedział w krzakach. Jednak udałam, że nie zwracam na niego uwagi i poszłam. Usiadłam na skale i wyłam do księżyca ( była noc) . I nagle ten wilk wyskoczył mi przed oczy...

< Ktoś?>

Od Crystal

Wędrowałam cicho i nagle usłyszałam coś za sobą... wyglądało na waderę. Było już ciemno... i nie byłam za bardzo pewna co się tam czai... może ta wadera z obcej watahy? Nagle usłyszałam głos:
- Pst! Cryst! To ja ! Ply!
- O co chodzi? -Zapytałam i weszłam do krzaków za nią.
<Ply?>

Od Xain CD Kate

Wadera wydaje się miła. Może się z nią nawet zaprzyjaźnię?
- Może się gdzieś przejdziemy? - zapytałam.
- Chętnie, a gdzie?
- No, nie wiem... może ty wymyślisz?

<<Katy? U mnie z weną nie lepiej :-D>>

Od Focusa

Biegłem tak szybko jak nigdy.Naci gonili mnie już ponad 10minut -opadałem z sił. Wtedy się przewróciłem. Słyszałem tylko kłapnięcia szczęk tych stworów. A potem nastała ciemność. Miałem nadzieję że umarłem, wszystko mnie tak potwornie bolało. Ale obudziłem się a nademną stał jakiś wilk
<ktoś,coś?>

Od Avalon CD Ply

Na polanie widniał wielki, karmazynowy portal.
Naci po kolei do niego wskakiwali, nie pozostawiając za sobą śladu.
- O co chodzi? - mruknęłam do siebie.
- Może gdzieś idą? - zastanowiła się Ply.
- To było pytanie retorycznie... - burknęłam i wyszłam zza krzaków.
- Gdzie ty idziesz?! - spytała zdziwiona.
- Poszukać kłopotów. Polowania oraz spacerki już mi się znudziły - ruszyłam w stronę portalu, gdy ostatni Nat przez niego przeszedł - Idziesz ze mną? Czy będziesz tu czekać na zbawienie?

<Ply?>

Powitajmy Assuve!



Imię: Assuva 
Pseudonim: Ass 
Płeć: Basior 
Wiek: 3 lata 
Hierarchia: Omega 
Stanowisko: Obrońca Alph 
Charakter: Dość... specyficzny. Czasami zależy od dnia jeśli ma dobry dzień to jest miły( ta...jasne) i dość po prostu można go znieść ,a jak nie to...nie zbliżaj się jeśli nie chcesz umierać. Jest tez Odważny,Pomysłowy, kocha ryzyko ,gdyż zawsze przed czymś...mówi ,,Moje życie,moja sprawa ,jest ryzyko jest zabawa!". Jest zimny jak lód dla wrogów. niemiły nieprzyjacielski ,ale wierny ,gdyż dla swojej watahy skoczyłby w ogień... 
Żywioł: Śmierć 
Moce: 
-Furia 
-Ice 
-Control 
Rodzina: Była...no właśnie...BYŁA 
Partner: Brak 
Zauroczenia: Brak 
Potomstwo: Brak 
Historia: Miał rodzinę,przyjaciół ,znajomych żyło mu się dobrze ,aż do czasu ,ale chyba wystarczy powiedzieć że w rozpadzie watahy brali udział ludzie ,a gdy wilki chciały poprosić po bratanków(psy) to One zabijały. No trudno rodziny ani nikogo nie było. Jedynie kto się oszczędził to Assuva i część innych wilków ,którzy byli na polowaniu ,a później każdy poszedł w swoje strony. Któregoś dnia padł na ziemię z wyczerpania i braku...chyba wszystkiego. Później obudził się i zobaczył waderę swoich snów ,ale Ona...Niestety została uderzona kamieniem w głowę i padła natychmiastowo. Ten kto uderzył ją kamieniem też padł ,gdyż była za nim jakaś wilczyca. Wzięła tata pierwszą i poszła do jamy. Zostawiła ją tam i wróciła do Niego. Jak się okazało była to wilczyca z Watahy Śmierci. Po kilku dnia ,gdy Assuva wyzdrowiał zostawił wilczyce która nazywała się Dora. Prosił ją by poszła z Nim ,ale nie...Ona chciała zostać. Zostać z rodziną... On został tam jeszcze na jakiś czas ,ale jakaś obca wataha napadła Watahę Śmierci i zabiła Dore. Assuva załamany kolejną stratą kogoś kogo lubił uciekł jak najdalej z tamtych stron. Znów padł z wyczerpania ,ale spotkał kolejną waderę. Assuva nie miał do niej zaufania ,ale cóż mu pozostało? W końcu postanowił Jej zaufać i tak znalazł się tutaj... 

Od Shanelle CD Radioactive

-ach no tak...-stwierdziłam w myślach że to zdanie zabrzmiało bardzo głupio...
-Dobra, ja idę zapolować-stwierdził- idziesz ze mną??
-Ale nie boli cię nic?Spadłeś z bardzo dużej wysokości.
-nie?-prychnął
-no dobra ja też idę głodna jestem.
więc poszliśmy w stronę lasu ale nagle moje uszy wyłapały dźwięk łamanej gałązki spojrzałam na activa on chyba tez to usłyszał
-co to jest?- szepnęłam
-nie wiem-odpowiedział równie cicho
Ruszyliśmy w stronę tego odgłosu. Ale nagle kilka metrów przed nami coś szybko przebiegło- i to było o wiele większe od sarny, wilka czy nata zresztą też. Spojrzałam z przerażeniem na Radioactiva....
<Radioactive?? przepraszam wena zdycha>

Wygnańcy!

Za nie pisanie opowiadań oraz za brak zainteresowania watahą wygnani zostają:

Shena
Roxsana
Melanie
White
Persefona
Logan

Pamiętaj, ze ty także kiedyś możesz znaleźć się na liście.
Dlatego apeluję:
Piszcie opowiadania co tydzień!




~Radioactive