sobota, 22 listopada 2014

Powitajmy Kate!


Imię: Kate
Pseudonim: Katie
Płeć: Wadera
Wiek: 1 rok
Hierarchia: Omega
Stanowisko: Łowca
Głos: -
Charakter: Kate jest...Pomysłową i dość ześworowaną waderą. Wyglada na nieśmiałą i zamkniętą w sobie, ale w rzeczywistości taka nie jest. Owszem, czasem ma swoje humory, ale to tylko czasem. Jest uparta, zabawna i kocha śpiewać. Czasem przez swoje głupie zachowanie zostaje ganiona przez wilki od niej starsze. 
Żywioł: Dusza
Moce:
Sprint
Niewidzialność
Physical Pain
Rodzina: Matka- Sicra Ojeciec- Devon
Partner: Szuka
Zauroczenie: Mango
Potomstwo:-
Historia: Pewnego razy była z watahą na polowaniu.Była jedną z tropicielek.Wywęszyła zająca i pobiegła za nim,ale...Zgubiła resztę. Wycie i zawodzenia nie pomogły. Została skazana na tułaczkę po świecie.

Od Jenny

Leciałam w kierunku nieznanych mi dość dokładnie gór. Moją uwagę przykuło małe jeziorko. Na prawdę, maleńkie. Postanowiłam się tam zatrzymać i przyjrzeć się mu z bliska.



Z bliska jednak okazało się większe, niż mi się to wydawało. Przysiałam na jednej z gałęzi i zaczęłam nucić piosenkę, którą śpiewała mi matka, gdy byłam szczenięciem. Śpiewałam, dla swego nienarodzonego dziecka. Z każdym dniem mój brzuch rósł. Z kazdym dniem czułam, że to się zbliża. Z jedenj strony strasznie się bałam, a z drugiej byłam szczęśliwa, że nie będę już sama. Spojrzałam w odbicie wody. Bardzo przypominałam moją mamę. Byłyśmy takie same, nie tylko z charakteru, ale i z wyglądu. Niesety, umarła. Ta wiadomośc dotarła do mnie tak późno...
Postanowiłam zostać tam na noc. Już miałam zejść na ziemię i położyć się pod drzewem, kiedy usłyszałam szelest. Zza krzaków wyszedł basior.

<Basiorze?>

Od Radioactive CD Phantasmy

-Tia...Jak chcesz.-Powiedziałem odchodząc w siną dal.
Wyruszałem do watahy, z którą łączą nas nie przyjemne stosunki. Nawet pare wilków przez to ucierpiało! Zaganiali do nas Natów, a ja ten problem musiałem rozwiązać sam. Nie było innej ady, niż wyruszenie w samotna wyprawę. Przechodziłem koło ich granic. Wolałem je obejść i nie robić zamieszania. Potem tylko najkrótszą drogą do starego dębu, gdzie ma się odbyć zebranie. Przystanąłem pod drzewem i w jednej chwili spadła na mnie jakaś wadera. Siedziała na drzewie, a co gorsza- To była ta sama, którą widziałem niecałe pół godziny temu.

<Phantasma?>

Od Radioactive CD Mango

Basior się obraził. Trudno. Krokodyl za mną. Wskoczyłem czym prędzej na drzewo i usiadłem na gałęzi. Ok,teraz czekać az ta bestia się nami znu...Jaki ja jestem głupi!
-Adree!-Zawołałem.
-Kto?-Zaciekawił się Mango.
Przed nami wylądowała smoczyca, która przepłoszyła krokodyla. Poczciwa gadzina.

<Mango?>

Od Mango cd Radioactive

- Ej ! Gdzie leziesz ?!- Krzyknąłem do Radioactiva.
- Jak najdalej od tego dinozaura ! Choć szybko !- Wołał do mnie Alpha.
Zeskoczyłem z drzewa wprost na łeb krokodyla.
- Witam serdecznie krokusiu ! A teraz Auf Wiedersehen !- Pomachałem nad nim łapką i skoczyłem w stronę Radioactiva...
Krokodyl nie dawał za wygraną i wciąż dreptał za nami. Dobiegłem już do Radioactiva.
- Właź szybko na drzewo !- Krzyknął.
Już miałem skakać, kiedy nagle odwróciłem się do Alphy.
- A co jeśli my to źle interpretujemy ? Może on chce się tylko przytulić ? A co jeśli to dziewczyna i jej się spodobałeś ? A może on, ona zgubił mamusię i chce żebyśmy pomogli szukać ?- Zasypywałem jak zwykle pytaniami...
Alpha w końcu nie wytrzymał i własnoręcznie wciągnął mnie na drzewo...
- Ej ! Foch Forever !- Powiedziałem do basiora i zadarłem głowę do góry...

> Radioactive ? <

Od Radioactive CD Mango

Mango wskoczył mi na głowe, a ja zrobiłem dwa kroki w lewo i potknąłem się o kawałek gałęzi. Razem z Mango przeturlałem się na drugi koniec dolinki, w której się znajdowaliśmy. Krokodyl człapał za nami. Mango wskoczył na drzewo i zawołał:
-Dylu dylu ty krokodylu!
Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu. Ale nie czarujmy się. Przede mną stoi krokodyl. Rozejrzałem się na bok i zacząlem biec w kierunku lasu mędrców.

<Mango?>

Od Mango cd Radioactive

Wow... On się śmieje... Myślałem, że to moja robota, a tu proszę !!!
- Z czego się tak śmiejesz ?- Zapytałem.
- Z ciebie.- Odparł beztrosko.
- Ze mnie ! Osz ty... Ty... Ty... Tyfusie, ty...- Odpowiedziałem stając na tylnych łapach i wystawiając przednie łapy, tak jak to robią ludzcy bokserzy...
- Co ty wyprawiasz ?- Zapytał nie przestając się śmiać.
- Walcz jak mężczyzna !- Tutaj i ja już się podśmiewałem...
Chodzenie na tylnych łapach mi nie wyszło... Potknąłem się o wystający korzeń i upadłem na Radioactiva... Oboje przekoziołkowaliśmy się w dół. Kiedy już było po wszystkim krzyknąłem:
- Ja chce jeszcze raz !- Krzyknąłem i zacząłem się wdrapywać na górę.
Dobra zabawa nie była mi jednak dana... Alpha złapał mnie za ogon, a łapą pokazał to:


- Skąd tu się wziął krokodyl ?!?!- Krzyknąłem i wskoczyłem Radioactiv'owi na głowę (dosłownie)...

> Radioactive ? <

Od Shanelle CD Radioactive

Wilki nie powinny obchodzić świąt No przynajmniej takie jak ja...Nudzi mnie wspólne wycie i zbiorowe polowanie -,- poszłam więc na spacer ale zatrzymałam się jak zobaczyłam jakiś dziwny kształt na niebie, przechylilam łeb ze zdziwienia.ale ruszyłam w tą stronę,zmuszając mięśnie do większego wysiłku.
***
Znalazłam jakiegoś wilka, leżał, chyba był nieprzytomny-Radioactive nieprzytomny??? I co on tutaj robił sam a nie z innymi wesołymi wilkami???zarzuciłam go na grzbiet i z trudem zanioslam do jaskini
-mógłbyś trochę schudnąć -szepnęłam z irytacją
Gdy go już doniosłam położyłam się obok i czekałam aż sie obudzi
Gdy minęło pół godziny basior sie obudził
-witam spiącego królewicza-zaśmiałam się
<Radioactive >

Od Radioactive CD Mango

-Emm...Tak i nie.
-Czyli?
-Czyli  tak,cieszę się,że cię widzę i nie,nie jestem głodny.
-W porządku. To gdzie się wybierałeś?
-Ja zmierzałem do Lasu Mędrców.
-O! Mogę iść z tobą?
-Emm...Tak.-Powiedziałem i poszedłem w stronę lasu.
Mango skakał za mną i zbierał kwiatki. Znowu. A ja po prostu szedłem i od czasu do czasu wybuchałem niekontrolowanym śmiechem.

<Mango?>

Powitajmy Ply!



Imię: Ply 
Pseudonim: Woli jak mówi się do niej po imieniu. 
Płeć: Wadera 
Wiek: 3 lata 
Hierarchia: Omega 
Stanowisko: Piosenkarka 
Głos: Brak 
Charakter: Miła,Inteligentna,Zabawna, Jest dość specyficzna potrafi w jednej chwili bawić się w najlepsze ,a po sekundzie siedzieć zapłakana. Kocha się bawić i to ją wyróżnia. Nie przejmuje się ranami. I chyba to tyle. 
Żywioł: Magia 
Moce: 
-Furia 
-Ice 
-X-ray 
Rodzina: Nie pamięta 
Partner: Szuka 
Zauroczenie: Brak 
Potomstwo: Ta... chciała by... 
Historia: 
Żyła blisko wioski ludzi. Któregoś dnia zobaczył ją myśliwy i strzelał do niej. Uciekła. Błąkała się po lesie dość długo (Bo aż rok!) Nie miała rodziny,przyjaciół,znajomych...nikogo. Miała tylko nadzieje że wreszcie kogoś lub coś znajdzie. któregoś dni zobaczyła pewną watahę i postanowiła do niej dołączyć... 

Od Mango

Polowałem na zające... Zaczaiłem się pod sporawym krzewem i... i... I wystrzeliłem spod niego jak poparzony ! Biegłem niemal tak szybko jak zając, nawet szybciej dlatego też szybko go złapałem i zabiłem... Szybko zatopiłem kły w tym delikatnym mięsie. Pyszności ! Pałaszowałem i po chwili z szaraka zostały tylko kości, które i tak były poobgryzane. Zacząłem się tarzać w trawie... Robiłem to tak nie uważnie, że po chwili staczałem się ze zbocza i wpadłem... Wprost pod łapy Radioactiva. Wstałem, otrzepałem się i (jak to ja) zacząłem wysoko skakać.
- Cześć ! Cieszysz się, że mnie widzisz ? Bo ja bardzo się cieszę ze spotkania ! Co tu robisz ?! Bo ja się tarzałem i spadłem do ciebie ! Jesteś głodny ?! Na górze mam kości !- Zadawałem te pytania baaardzo szybko, machając przy tym ogonem.
Basior przewrócił oczami i uśmiechnął się, a ja usiadłem...

> Radioactive ? <

Od Radioactive CD Avalon

-No,chodźmy już zanieść ten chrzaniony list do tego gościa bo to zaczyna mnie już wnerwiać.-Powiedziałem schodząc ze zwłok minotaura.
-Tak,masz rację.-Powiedziała wadera.
Ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę jakiegoś zupełnie nieznanego mi lasu. Nie byliśmy już na terenach watahy. Byliśmy jakiś ładny kawałek za nią. Na niebie zauważyłem znany mi cień. Andree,smoczyca.
-Hej, a co powiesz na to, żeby polecieć tam na smoku? Moja smoczyca tam leci...

<Avalon?>