sobota, 8 listopada 2014

Od Radioactive CD Anacelle

-Ludzie?Hmm...Pare razy było czuć ich zapach,ale to jakieś 160 kilometrów od naszych terenów,więc spokojnie.-Powiedziałem po dłuższym namyśle.-A gdyby jeszcze jacyś chcieli się tu wedrzeć,to mamy jeszcze demony.-Dodałem.
Spojrzałem w chmury.Słońce chowało się za nimi.

<Anabelle?Weny brak :c>

Od Anabelle CD Radioactive

Tereny naprawdę przypadły mi do gustu. Były przepiękne. Tam, gdzie wcześniej mieszkałam był głownie las i kilka łąk. No i były jeszcze góry, a na nich jezioro, ale chodziłam tam dość rzadko. A tutaj...Powiem szczerze, że gdy wkraczałam na to terytorium do głowy mi nawet nie przyszło, że mogą kryć się tu takie miejsca. Ale mimo, ze widoki wzbudzały zachwyt w moim sercu, to nie okazywałam tego na zewnątrz. Cóż... nie jestem w tym najlepsza...
- Mieszkają w pobliżu jacyś...ludzie? - zapytałam wbijając wzrok w ziemię. Błagałam w myślach by okazało się, że Jeff nigdy nawet nie widział człekokształtnych. Wiedziałam jednak, że to niemożliwe, oni dotarli już wszędzie....

< Jeffrey? >

Od Radioactive CD Anabelle

-Świetnie.-Powiedziałem.
Poszliśmy w głąb lasu.Zaczęliśmy od Cichej łąki,następnie udaliśmy się do Jeziora Nithale,gdzie napiłem się świeżej,chłodnej wody.Następne miejsca to był Las Południowych Granic,Fioletowy Las,Biała Dolina a na koniec Wodospady Ling'ghar.Całkiem miło mi się chodziło.Nie wiem jak  Anabelle.
-Podoba Ci się wataha?
-Jest...Jest całkiem fajnie.
Uśmiechnąłem się.
-Cieszę się,ze ci się podoba.Dużo czasu spędziłem na zdobywniu terenów.

<Anabelle?>

Od Anabelle CD Radioactive

Dużo ukrytych przejść, miejsc w odosobnieniu...To brzmiało dobrze. Byłam ciekawa wszystkiego co się tutaj znajduje. Ta kraina wygląda naprawdę niesamowicie.
- W porządku. Tylko...jeśli pozwolisz dokończę posiłek. - Powiedziałam cicho i dokończyłam wcześniej upolowanego królika. Basior wyglądał na miłego i chociaż dawno nie rozmawiałam z wilkami to on miał w sobie coś takiego przez co czułam się śmielsza. Myślę, że to właśnie charakterystyczna cecha wszystkich alf.
- Możemy iść. - odezwałam się po chwili podchodząc bliżej. Zdecydowałam, ze mimo uśmiechu Jeffa i jego, jak na razie, otwartości, pozostanę ostrożna. Nadal nie mam pewności czy mogę im zaufać. To wszystko wydaje mi się być tylko jakimś nierealnym, fantastycznym snem...

< Jeffrey? >

Od Radioactive CD Anabelle

-Cóż...Jest dość duży.Ale wliczając wiele,na prawdę wiele,ukrytych przejść w lasach,łąkach i innych jaskiniach to całkiem sporo.
-Mogę iść je obejrzeć?-Zapytała wadera.
-Pewnie.Jeśli chcesz,to mogę iść z tobą i trochę opowiedzieć ci o tych terenach.-Powiedziałem.
Uśmiechnąłem się.Czekałem na odpowiedź wadery.

<Anabelle?>

Od Anabelle CD Radioactive

Zaskoczyłam się odrobinę, gdy basior zapytał czy chcę dołączyć do watahy. Byłam pewna, że zostanę przegnana, w końcu większość wilków reagowała w ten sposób. Znowu stałam się w pełni widzialna.
- Ja jestem Anabelle. Dziękuję, z chęcią do Was dołączę. - Dlaczego to powiedziałam? Czy czuje się może ostatnio...samotna? Nie chciałam wymówić tych słów, nie chciałam być w nowej watasze, nie chciałam ponownie wszystkiego stracić...
- W takim razie milo mi - Jeffrey uśmiechnął się. - Witamy w naszym stadzie.
To niesamowite z jaką łatwością mnie przyjęli. Cóż, najwyraźniej zostanę tu trochę, może tym razem wszystko potoczy się inaczej.
- Jak duży jest teren watahy? - zapytałam z cichą nadzieją, że uda mi się poznać bliżej moje nowe stado.

< Jeffrey? Flame? Silent Mask? >

Od Radioactive CD Evanescence

-A wiec...Evo,skąd pochodzisz?
-Szkoda mówić...Nie było tam ani fajnie,ani dobrze.Po prostu źle.Oskarżyli mnie za coś,czego nie zrobiłam.
-Przykro mi.
-A co ciebie zmotywowało do założenia tejże watahy?
-Mnie?Oh,długa historia.Razem z moją partnerką dość długo się błąkaliśmy bez celu.Po prostu nam się nudziło,ale okazało się,że w tutejszych terenach jest pełno wilków,które szukają watahy.
-Hmm...Ciekawe.
Spojrzałem na niebo.Było już popołudnie.Aha,musimy się zbierać.
-Musimy już iść,jeżeli chcemy tam dotrzeć przed zmrokiem.

<Eva?>

Od Evanescence

Polowanie wyszło pomyślnie.Kto by pomyslał,że za pierwszym razemua mi się złapać dorosłego jelenia?Ja sama i duże zwierzę.No,mogę być z siebię dumna.Już miałam zabierać się za jedzenie,kiedy zobaczyłam pewnego basiora.Pewnego,przy którem serce biło mi mocniej.Podszedł do mnie.
-Kim jesteś?-Warknął.
Widać było,ze nie lubi szwendających się po okolicy "gości".
-Jestem Evenscence,ale mówią mi Eva.Jak brzmi twoje imię?-Zapytałam szeroko się uśmiechając.
-Radioactive.Czego tu szukasz?
-No...Głównie watahy,ale partnera także...
-Więc...Prowadzę watahę.Jest niedaleko.Może zechciałabyś dołączyć?
-Z przyjemnością.-Powiedziałam.-Dokończysz może ze mną jelenia?Starałam się,aby go upolowac.Szkoda żeby się zmarnował.
-Z pewnością dokończę.-Powiedział siadając przy mięsie.

<Radioactive?>

Powitajmy Evanescence

Zdjęcie:

Imię: Evanescence
Pseudonim: Eva
Płeć: Wadera
Wiek: 3 lata
Hierarchia: Omega
Stanowisko: Łowca
Głos
Charakter: Eva jest zdecydowanie chłopczycą.Nie lubi towarzystwa wader,ale jeśli jest zmuszona z nimi siedzieć,zrobi to.Intelignetna,pomysłowa,rozwazna,odważna.
Żywioł: Muzyka
Moce:
Cóż...Nie zna ich dokładnie.
Rodzina:Nie ma,a przynjamniej nie pamięta.
Partner:Szuka
Zauroczenie: Radioactive
Potomstwo:-
Historia:

Eva jest jedną z wader,które wysoko sobie cenią siebie i innych.Jednak nijak ma się to do jej histori.Była Omegą w watasze Krwi.Jedną z tych,które były nawet lubiane przez resztę.Wiele wader jej zazdrościło powodzenie u płci przeciwnej.Jedna z zazdrosnych właśnie jej "koleżanek",nakłamała na jej temat Alphą.Zastała wygnana.Do teraz zastanawia się dlaczego.

Od Radioactive CD Flame

Ja i szczenięta?Nie mogłem w to uwierzyć.Ale że ja?Ja?Ja się kompletnie do tego nie nadaję.I jeszcze te wszystkie nie przespane noce,bo szczeniaczka boli łapa,bo boli grzbiet po przewróceniu się na trawę.I inne takie rzeczy.Flame wglądała na szczęśliwą.A ja chciałem,żeby ona była szczęśliwa.
-Tak,cieszę się.Bardzo się cieszę.-Powiedziałem ze sztucznym uśmiechem.-Na prawdę bardzo się cieszę.
-To świetnie!Chodź.Pójdziemy nad jezioro.Już za niedługo nie będę mogła za dużo biegać.A tym bardziej pływać.
-No,dobrze...
-Coś nie tak?
-Nie,nie,wszystko jest dobrze.Tylko...
-Tylko co?
-Tylko ja się nie nadaję do niańczenia szczeniąt.

<Flame?>

Od Flame CD Radioactive

Długo sie zastanawiałam jak mu to powiedzieć a mianowicie to ,że będzie ojcem. Hmm... może coś w stylu : Hej jak tam? A no właśnie bym zapomniała, będziesz tatusiem.Cieszysz się?
Nie,czegoś takiego nie mogłabym mu powiedzieć ot tak.Ale nie miałam pomysłu...
-Emmm...Radioactive?
-Tak?
-Będziesz  ojcem...Nie wiedziałam jak mam ci to powiedzieć.
-Co?Ale przecież...Ja nie nadaję się na ojca!Żartujesz sobie?
-Ja nie nadaję się na matkę,no widzisz?Dopełniamy się.-Powiedziałam z uśmiechem.

<Radioactive?>

Od Radioactive

Ranek.Cała wataha śpi.Oprócz mnie i Flame.Wyszliśmy z jaskini i skierowaliśmy kroki na wschód.Jednym słowem-szliśmy tam,gdzie nas łapy poniosą.Naszym znakiem,że już tamtędy przechodziliśmy była chęć mordu i zemsty.No,nie powiem.Wkopaliśmy się u paru watah.Nie było miło,ale z przyjemnością patrzałem,jak Flame rozgryza aorte alphie wrogiej watahy.

<Flame?>