piątek, 17 lipca 2015

Od Undertaker'a CD Yennefer

Z entuzjazmem patrzałem na te wielkie bydlę. Drzewce...
- Wiesz, że ich truchła zmieniają się wkolejne lasy? 
- Emm... Tak...? - Odparła wadera.
- No... Wielkie lasy. Jedna z legend mówi, że Wataha Południowych Puszczy leży właśnie na jednym, wielkim truchle drzewca - Wyjaśniłem.
- Są agresywne?
- Kto? Drzewce? - Wolałem się upewnić.
- Tak.
- Nie, są bardzo płochliwe i nieszkodliwe. Żywią się kwiatami, wprawdzie, zwiędłymi, ale zawsze. Są bardzo wojownicze, gdy ktoś zniszczy drzewo, co jest trochę dziwne. Te stwory normalnie boją się wszystkiego - Odparłem. - Idziemy nad jezioro?

<Yen? :3>

Od Undertaker'a CD Mad'a

- No i całą robotę chuj strzelił... - Warknąłem.
Gdzie ja tak szybko zakopie ciało!?
- Hmm... Powinniśmy uciekać? - Spytał Mad przerywając mi szybką akcję zakopywania truchła. - Co ty... Serio? Teraz?
- Taką mam pracę, co się czepiasz?
- Powinniśmy uciekać, nie chcesz zginąć, nie? - Spytał Mad.
- No, mi to bez różnicy... Jak chcesz, to możemy uciekać - Odparłem wzruszając ramionami jednocześnie uklepując ziemię, by nikt mego truchełka nie znalazł. Ładnie wypatroszone i w ogóle...
Spojrzałem na Mad'a, ale on raczej nie chciał czekać, aż skończę uklepywać glebę. Pociągnął mnie za łapę.
- Wiejemy! - Krzyknął.
- Dobrze! - Odparłem.
Rzuciliśmy się w przepiękny, emocjonalny i definitywnie ostatni bieg naszego życia.

<Mad?>

Od Yennefer CD Undertaker'a

 Pokiwałam głową. Czemu nie? Skoro jest dalej w watasze, to nikogo nie zabił, ani nie zgwałcił. Chyba, że Alphie coś umknęło, ale nie wydawał się już taki groźny.
- Zacznijmy od Puszczy - Powiedział, po czym ruszył przed siebie. - No, chodź  - Zawołał.
Dogoniłam go.
- Tutaj jest Las Nightrun. Bardzo ciekawie się w nim dzieję, a już szczególnie nocą, gdy wychodzą Nieumarli, albo co gorzej - Scyntie.
- Nieumarli? One są w tym lesie? - Spytałam.
- Owszem. Pełno. Na nasze nieszczęście wychodzą nocą, jak już mówiłem - Odparł.
- Oh... Czyli teraz jesteśmy bezpieczni?
- Nie - Powiedział - Są jeszcze stwory takie jak dmuchawce, albo Hyp... Patrz! Drzewiec!  - Wrzasnął.

<Grabarz?>

Od Mad'a

Szedłem sobie nie wiadomo dokąd, co jakiś czas śmiejąc się wniebogłosy jak pijak po niezłej imprezie. W pewnym momencie zza drzewa, jak wystrzelony z procy, wyleciał zając. Po zapachu wnioskuję, że martwy od kilku dni. Potruchtałem w stronę szaraka i obejrzałem go dokładnie. Sam przecież stamtąd nie wyleciał.
- O jacie... MEDŻIK ZAJĄCEŁ...- Szepnąłem.
Moje zachwyty przerwał wilk, który zasłonił zająca własnym ciałem i zaczął na mnie warczeć. Grabarz...
- Zostaw...- Warknął.
- Dobrze... Wybacz, Grabarzu.- Odpowiedziałem z udawaną skruchą.
- W ostateczności jestem gotów wybaczyć Ci twoje niecne zamiary, kradzieży tego ciała.- Powiedział, tym razem spokojnie, Undertaker.
- Spokojnie. Nie ukradłbym go. Ja tam nekrofilem nie jestem...
Chwilę z nim posiedziałem, pogadałem i nagle usłyszeliśmy ryk dmuchawca... O nie... NIE CHCĘ UMIERAĆ. ZWŁASZCZA W TOWARZYSTWIE NEKROFILA.

>Undertaker?<

Od Undertaker'a CD Yennefer

- Witaj Alpho! - Wykrzyknąłem. - To jest Yennefer i jestem przekonany, że chciałaby tu zostać, prawda? - Zwróciłem się do wadery.
- Oh, tak - Odparła.
- Świetnie. Możesz zostać, zawsze przyda nam się jeszcze jedna para łap - Powiedział basior i ruszył w swoją stronę.
Spojrzałem na waderę i wykrzywiłem pysk w uśmiechu.
- Może cię oprowadzić? - Spytałem.

<Yennefer?>

Od Yennefer CD Undertaker'a

Rozejrzałam się po okolicy. Była piękna. Słońce powoli znikało z horyzontu.
- Gdzie Alpha? - Spytałam mając nadzieję, że nie usłyszę "Stoi obok ciebie".
No, nie powiem. Ten basior był dziwny. A nawet bardzo.
- Widzisz tego basiora? - Spytał.
- Tak - Odparłam.
- To nie on - Odpowiedział.
Na moim pysku wymalował się dziwny grymas. On był jeszcze dziwniejszy.
- A widzisz tego brązowego? To Deltha. Nasza Alpha - Powiedział. - Chodź, przywitamy się - Dodał po chwili.

<Grabarzu? Deltho?>

Od Grey'a

Trochę dziwnie czuję się w watasze, ponieważ nigdy do żadnej nie należałem.Zawsze byłem sam i sam musiałem o siebie zadbać.Postanowiłem zwiedzić tereny watahy, zacząłem od Lasu Nighturn, a że było w nim ciepło poszedłem przed siebie. Idąc rozglądałem się dookoła, ponieważ lubiłem wiedzieć co znajduje się dookoła. Przeszedłem spory kawałek, aż natrafiłem na Rzeke Północy, a z tego co słyszałem był to wodopój. Napiłem się ostrożnie, czy rzeczywiście był to wodopój i okazała się bardzo smaczna woda. Ugasiłem pragnienie i gdy podniosłem głowę zauważyłem po drugim brzegu jakąś waderę która mi się przyglądała. Odezwałem się pierwszy:
- Witam, kim jesteś?
<ktoś chętny?>

czwartek, 16 lipca 2015

Od Mad'a CD Veronici

Kiedy wróciliśmy przed jaskinie pozostawiłem Veronicę samą sobie. Jak tak ją denerwuje moje towarzystwo to, ok! Nie musi mnie oglądać. Poszedłem do Flame'a i Undertakera. Spędziłem z nimi dobrą godzinę, zanim przyszedł do mnie Deltha z Veronicą.
"Co znowu...?"- Pomyślałem.
Wadera zmierzyła mnie obojętnym spojrzeniem. Byłem pewien, że w jej głowie roiło się od obraźliwych opinii na mój temat. W czym przeszkadza jej mój język?!
- No więc... Chcieliście coś?- Zapytałem jak gdyby nigdy nic.

>Veronica?<

Od Veronici CD Mad'a

Basior nie wyglądał na zadowolonego. Szliśmy do Lasu Nightrun. Długo było cicho, za długo. W końcu postanowiłam powiedzieć coś basiorowi z zielonym językiem:
- Mógłbyś schować ten... Twój język?
Mad wcale się nie odzywał, ale potem powiedział:
- Nie moja wina, że tak mam.
Jak on mi działał na nerwy! Po prostu nie do wytrzymania. Potem zwiedziliśmy Jezioro Błękitne, Wybrzeże skał i inne miejsca. Po kilku godzinach wróciliśmy do jaskini.


<Mad?>

Od Undertaker'a CD Yennefer

Wadera była jakaś dziwna. Ciekawe czemu?
- Dlaczego tak na mnie wskoczyłeś? - Spytała przerywając ciszę.
- Nie widziałem cię tu wcześniej. Chciałem się przyjrzeć, a co?
- Więc wcale nie chciałeś mnie zgwałcić?
Zatrzymałem się i spojrzałem na waderę z politowaniem.
- Nie?
- Ohh... Wybacz, źle cię osądziłam.
- Nic nie szkodzi - Odparłem. - Wiele wilków widzi mnie właśnie takim. Jesteśmy niedaleko. Deltha to nasz Alpha. Niby rozgarnięty, ale jakiś taki... Trochę drętwy.
Zatrzymałem się.
- To tutaj.

<Yennefer?>

Od Yennefer

Błąkałam się tu i tam... Przed oczami miałam okrutny widok spadania mego ojca w otchłań ciemności... Uwierzyć, że zrobił to mój brat, którego bratem już nie mogę nazwać...  Wędrowałam leśnymi ścieżkami, powoli dochodząc do siebie, po tym widoku. Zatrzymałam się przy malym źródełku i z ulgą zanurzyłam się w nim cała. Muszę powiedzieć, że to najprzyjemniejsza rzecz, jaka kiedykolwiek mnie spotkała. Poczułam na sobie wzrok i muszę przyznać, że podglądanie kogoś w kapieli jest niegrzeczne. Miałam tylko nadzieję na to, że to nie żaden basior.
- Wyjdź - Powiedziałam.
Zza krzewu wyszedł basior, dziwny, bardzo. Podszedł do brzegu. Przestraszona jego zamiarami chciałam uciekać, ale skoczył na mnie.
- Zostaw mnie! Błagam! - Próbowałam się szarpać, ale był zbyt silny.
Do oczy napłynęły mi słone łzy.
- Proszę, nie krzywdź mnie...
Przymknęłam powieki. Jedyne co mi pozostało to czekać, mijały minuty, a on ani nie zszedł, ani się nie odezwał. W pewnym momencie przygniótł mnie mocniej. Serce zaczęło bić mi szybciej, a i adrenalina poczęła robić swoje. Szamotałam się ile mogłam, niestety - Był zbyt silny.
- Proszę, nie... - Łkałam.
Nie słuchał. Nie odzywał się. Milczał i patrzał.
- Nie znam Cię. Kim jesteś? - Spytał.
- Nazywam się Yennefer...
- Szukasz może watahy? Mam nadzieję, że tak.
Przestraszona pokiwałam głową.
- Świetnie, w takim razie chodź. Ja jestem Undertaker.

<Grabarzu?>

Powitajmy Yennefer!


Imię: Yennefer
Pseudonim: Yen,
Płeć: Wadera
Wiek: 2.5 roku.
Charakter: Yen jest stanowcza i bardzo uparta, ale w głębi ma naprawdę dobre serce. Jest przyjacielska i łatwo nawiązuje kontakty. Jest przede wszystkim szczera do bólu i nie zawsze zastanawia się nad tym, co powie. Trzeba przyznać, że lubi gdy basior się o nią stara. Zdecydowanie woli złą szczerość niż dobre kłamstwo. Zawsze stanie w czyjejś obronie, nieważne, czy ten ktoś zalazł jej za skórę, czy nie.
Rasa: Wilk Światła.
Moce:
Potrafi sprawić, by unosiły się nad nią małe kule światła. Oświetlają drogę ale także może ich użyć w walce.
Stanowisko: Szpieg,
Hierarchia: Zwykły Wilk.
Zauroczenie:-
Partner:-
Rodzina: Matka - Ivysia, Ojciec zmarł.
Potomstwo:-