niedziela, 31 maja 2015

Od Grella CD Marry

- Dobrze ci idzie - Powiedziałem. - Może zrobimy małą przerwę?
- Tak, zdążyło mnie już zmęczyć to pływanie.
- Mnie też - Odpowiedziałem pomagając waderze wyjść z wody.
Usiedliśy na brzegu.  Nim się obejrzeliśmy, zaczęło świtać. Cóż, całą noc spędziliśmy poza jaskinią. Spojrzałem na niebo. Różnokształtne obłoczki powoli zmieniały swoje położenie.  Były one różowo-żółtej barwy, a niektóre jeszcze z domieszką pomarańczowego odcienia. Wschód słońca następował bardzo szybko.
- Piękny widok, nieprawdaż? - Spytałem patrząc jak zahipnotyzowany w stronę słońca.

<Marry?>

Od Marry CD Grella

No,nie wiem - pomyślałam.Chyba nie powinnam wchodzić głębiej przecież nie umiem pływać.Ale zaufałam Basiorowi i powoli szłam głębiej,stąpałam ostrożnie.Już zapomniałam że jestem w wodzie i już miałam zrobić kolejny krok,gdy poczułam że nie dosięgam dna.Na chwilę zanurzyłam się cała pod wodę,ale Grell pomógł mi wypłynąć na powierzchnię.
- Spróbuj machać łapami jakbyś chodziła. - Poradził mi Grell
Zrobiłam jak kazał szło mi już lepiej,ale jeszcze parę razy poszłam pod wodę.

( Grell ) ?

Od Grella CD Marry

Zatrzymałem się przed taflą krystalicznie czystej wody i wszedłem do niej po głowę. Była ciepła pogoda, więc orzeźwiająca, chłodna woda była najlepszym rozwiązaniem.
- Wchodź. Nie jest głęboko, w razie czego, to ci pomogę - Powiedziałem do Marry, która stała nad brzegiem.
Wadera skinęła głową i powoli weszła do wody.
- Świetnie. Teraz chodźmy odrobinę głębiej.

<Marry?>

Od Marry CD Grella

- Wszystko jedno - Odpowiedziałam
- To chodźmy lasem nightrun - Basior chyba też nie przywiązywał do wyboru dużej wagi.Las był bardzo ładny a powietrze pachniało bardzo ładnie i świeżo, a po południowym deszczu nie zostało już śladu.Spacer po lesie był bardzo przyjemny przez całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.
- Daleko jeszcze ? - Spytałam Basiora
- Nie już niedaleko
Rzeczywiście po piętnastu minutach dotarliśmy do jeziora które było otoczone przez świerki a zejście do wody było łagodne,lecz pokryte małymi kamyczkami i żwirem.

( Grell ) ?

Od Grella CD Marry

- Z przyjemnością - Odparłem. - Może nad jezioro Świerków. Jedno z ładniejszych w WPP - Dodałem.
- Jasne - Powiedziała wadera. - Którędy?
- W stronę zachodu - Odpowiedziałem ruszając w drogę. - Możemy iść przez Las Nightrun, lub Las Medrców. Do wyboru, do koloru - Zaśmiałem się.
- Duże macie tu tereny - Zauważyła Marry.
- A jakże. Dużo zajęło nam zdobycie ich. Wiesz, przeganianie innych stworzeń, typu centaury, czasem nieumarli. W tej puszczy wiele stworzeń się kryje.
Usiadłem na ziemi.
- To którym lasem? - Spytałem przykrzywiając głowę w bok.

<Marry?>

Od Marry CD Grella

- Nie,dzięki - Powiedziałam - Jestem najedzona pozatym nie chcę być gruba XD
Grell tylko na mnie spojrzał uśmiechając się.Zaczął iść przed siebie a ja ruszyłam za nim.
- Gdzie chcesz iść ? Spytał
- Nie wiem - Odpowiedziałam uśmiechając się.
- A może nauczyłbyś mnie pływać ? - Spytałam

( Grell ) ?

Od Grella CD Marry

Byłem już blisko mety. Odwróciłem się do wadery, ale nie udało mi się jej zobaczyć obok siebie. Przewróciła się, a raczej potknęła. Zatrzymałem się i zawróciłem w jej kierunku.
- Nic ci nie jest? - Zapytałem pomagając Marry wstać.
- Nie, jest dobrze.
- Może już nie biegnijmy - Zaproponowałem. - Tak, w razie czego.
Marry skinęła głowa i się uśmiechnęła. Muszę przyznać, że... Jest całkiem ładna. Argh! Grell, o czym ty myślisz... Nie, no...
- Pójdziemy potem coś jeszcze zjeść? - Spytałem.

<Marry?>

Od Marry CD Grella

- Bardzo chętnie - Odpowiedziałam widząc uśmiech Grella.
Ruszyliśmy z wolna w stronę gór,lubiłam spacerować po skalistych zboczach.
- Może mały wyścig - Zapytałam patrząc się na Basiora.
- Ok
Wyznaczyliśmy linię startu i mety i...
Ruszyliśmy,bieg był bardzo wyrównany lecz raz Grell raz ja wybiegaliśmy na prowadzenie.Nagle Basior skoczył co dało mu sporą przewagę,więc ja zaczęłam biec jeszcze szybciej i szybciej.Już było widać metę,ale ja się o coś potknęłam i upadłam.

( Grell ) ?

Od Grella CD Quvenzhané

- Nic. Nie jesteś stąd - Zauważyłem. - Co tu robisz?
- Piję wodę, nie widać? - Odburknęła wadera.
- Widać. Jesteś na terenach innej watahy, więc się pytam - Powiedziałem siadajac. - Jest spory upał, a, jak widzę, ty jesteś wyczerpana. Może zechcesz zatrzymać się w tutejszej jaskini na noc? - Spytałem.
Spojrzałem jeszcze w swoje odbicie w tafli wody. 
- W Południowej Puszczy w nocy robi się niebezpiecznie - Dodałem.

< Quvenzhané ? >

Od Grella CD Marry

Zauważyłem, że wadera już wstała.
- Jak się spało? - Spytałem.
W międzyczasie pożegnałem się z Mango, który wychodził na polowanie wraz z Donną i Zayebystym. Przez chwilę odprowadziłem wilka wzrokiem, po czym przysiadłem obok Marry.
- Całkiem dobrze. W końcu się wyspałam - Odparła uśmiechnięta.
- W takim razie co powiesz na spacer? - Zapytałem starając się odwzajemnić uśmiech.

<Marry?>

Od Marry CD Grella

Na dworze rozpadało się na dobre.Z nieba spadały ciężkie i duże krople a wcześniej wspomniane zasnute grubą warstwą deszczowych chmur.Położyłam się na wejściu do jaskini,czyli równo na lini deszczu.Zasnęłam i obudziłam się dopiero na wieczór.Deszcz już nie padał chociaż z liści wciąż kapały kropelki.Byłam wyspana i nie było mowy o dalszym spaniu.Rozejrzałam się dookoła w jaskini był już tylko Grell i wilk którego poprosił o ogień.

( Grell ) ?

Od Quvenzhané

Kolejny dzień męczącej tułaczki. Kolejny dzień tego bezsensownego przedzierania się przez niezliczone gąszcze i różne wąwozy. Mogłam zostać w starej watasze, ale nie. Moja ciekawość do świata chyba na to nie pozwoliła. Przynajmniej teraz bym sobie siedziała w jaskini, a nie została upieczona na słońcu. Raczej teraz się nie wrócę, zbyt daleko. Popatrzyłam się do tyłu. Świat w tyle wydawał się coraz bardziej ciemniejszy. Odwróciłam się i pomaszerowałam dalej, znów w te chaszcze... Tyle dni podróżowania, i co? Słońce i ta suchość w pysku. Widocznie w moim organizmie nie było wody, której znalezienie teraz graniczyło by z cudem. Ledwo daje radę iść, a co jeszcze szukanie czegoś. Cóż, za tą wyprawę muszę winić tylko siebie. Chciałam się czegoś dowiedzieć, jednak nie wiem nic. Westchnęłam głośno. Łapy zaczęły mi się plątać, co by oznaczało, że jest coraz gorzej. Już wymyślałam kiedyś, jak i dlaczego mogę umrzeć. Teraz na przykład z odwodnienia. Już wyobrażam sobie jak nad moją padliną będą zbierać się sępy. Przynajmniej im się przydam. Poczłapałam jeszcze tak z kilka minut, aż o dziwo zobaczyłam wodę. Niestety już ktoś ją zajmował. Ostatkiem sił doszłam do wody i schyliłam głowę. Było to dosyć frustrujące, bo czułam na sobie jego wzrok. Byłam zbyt daleko by zapytać o co mu chodzi, lecz nie chciało mi się podchodzić, ani krzyczeć. Podniosłam więc lekko głowę, wbijając w wilka mordercze spojrzenie. Mimo moich wcześniejszych uwag, musiałam się odezwać.
- Co? - zapytałam głośno, nie spuszczając z niego oka.

Ktoś?