wtorek, 21 kwietnia 2015

Od Charm Cd Newta

W głowie miałam pełno myśli. Próbowałam się skupić na równym poruszaniu łapami jednak wciąż zadręczałam się czy wyjawić Newtowi tajemnicę wader. Blue mogła tam być .. On powinien wiedzieć jednak, ona tam pewnie tylko odpoczywała..
-Newt..
-Hmm?
-Widziałeś wilki które pomogły nam pokonać sarpuna?
-Nie ale.. wciąż się zastanawiam z kąd je wytrzasnęłaś.- Odrzekł z uśmiechem i podziwem. Następne zdanie wypowiedziałam pod wpływem impulsu i chyba.. zaufaniem do Alphy.
-Bo to wcale nie były wilki z WPP.- Spuściłam wzrok.
-A z kąd?-Basior przystanął.
-Z emm... - Spojrzałam na niego ponownie- były z OZW. OZW to "Okręgowy Zbór Wader" należą do niego wolne wadery nie należące do żadnej watahy i.. Nie ma tam żadnych basirorów. Są tam oni wręcz yyy.. nielubiani i nie mają tam zazwyczaj wstępu. Te wadery to wojowniczki niejednokrotnie w bitwie lepsze od basiorów. Nie wszystkie wadery mogą tam dołączyć. By stać się wojowniczką OZW trezba być.. no wiesz.. emm...nigdy nie mieć szczeniąt ani żadnego kontaktu z basiorami w sensie no ...
-Dobra Charm rozumiem - Przytaknął choć minę miał zakłopotaną.
- Każda wadera zna to miejsce jest ono niedaleko od nas i właśnie z tamtąd sciągnęłam pomoc. Bowiem każda wadera może prosić o pomoc wojowniczki OZW.
-A ty tłumaczysz mi to dlatego że...?
- Newt.. myślę że to tam może być Blue.
    <Newt?>

Od Inuyashy CD Ann

-Więc mnie zaprowadzisz czy mam sam zacząć tropić? - Spytałem z wyraźnym podirytowaniem.
-Tak, teraz już mogę. Ale jesteś pewien, że nie jesteś człowiekiem? - Szczeniak nie dawał za wygraną.
-Tak, jestem pewien. Możesz się  już odczepić?
-Tak, mogę. A często tak się zmieniasz? Bo ja znałam kogoś takiego i w watasze za dobrze nie skończył.
-Intrygujące - Powiedziałem przewracając oczyma.
- No pewnie! Długo już go nie widziałam... A tak właściwie, to nasza wadera Alpha zaginęła! Pomożesz mi jej później poszukać? Newt bardzo się martwi... A... No, tak. Newt to nasz basior Alpha. Lubię go. Zresztą, to ja lubię wszystkich z watahy. Oni ciebie też polubią. A wiedziałeś, że...
- MOŻESZ SIĘ Z ŁASKI SWOJEJ ZAMKNĄĆ?
W pewnym momencie po prostu nie wytrzymałem.
- Ok, ok. Już się tak nie denerwuj. Strasznie dziwny jesteś.
-Ehh... To tutaj? - Spytałem wskazując na jaskinie, przy której siedziała gromada wilków. Najwyraźniej zażywała kąpieli słonecznej, skoro słońce świeci i nasza wiosna nie jest zimą. Wilki musiały mnie już wyczuć, gdyż zaczęły węszyć. Najwyraźniej nie lubią gości. Mała wadera, która była ze mną podeszła do nich i przedstawiła mnie.

<Ann?>

Od Ann

W watasze wiele się działo. Każdy był zabiegany jakimiś sprawami na głowie. Postanowiłam poszukać sobie jakiegoś zajęcia. Wyszłam z jaskini, gdzie było wiele wilków, które zamartwiały się o naszą waderę Alpha. Ja jednak nic nie rozumiałam. Odeszła? Może ją wygnano? Nie... Na pewno nie to ostatnie. Zamyślona wpadłam na jakiegoś... Człowieka? Zaraz, czekaj, co!? Natychmiast się odsunęłam. Wtedy spostrzegłam, że ten człowiek ma wilcze uszy!
-Kim jesteś?! - Warknęłam.
-Inuyasha. Małe wilki nie powinny same się włóczyć po lasach - Stwierdził i podniósł mnie z ziemi.
- Puszczaj! Bo... Bo zaraz cię ugryzę!
-Nie radziłbym. Kim jesteś ty?
-Członkinią watahy Południowych Puszczy! Ot co!
-A... To ta wataha? Zaprowadzisz zmnie do Alph?
-Po co? Jesteś człowiekiem. Nie wpuszczą cię! I... I czemu ty mnie rozumiesz?
Inuyasha pokiwał wątpiąco głową i odłożył mnie na ziemię. Chwilę później sam zmienił się w wilka.
-A więc jesteś wilkiem?!
-Tak. Teraz mnie wpuszczą? - Spytał ironicznie.
-Noo... Tak...

<Inuyasha?>

Od Maxiksa

Była noc. Chłodne jeszcze podmuchy wiatru nie dawały wytchnienia. Nie mogłem już iść, ale nie mogłem też stać. Nagle, wśród ciemności zobaczyłem świtało. Ciekawy jestem co to jest. Jak burza pobiegłem w tego stronę i zobaczyłem...waderę. Cofnąłem się nieco. Ona stała na skale, wysokiej skale. Nie wiem dlaczego ale ona zeskoczyła z ponad 100 metrów. Złapałem ją, jak ten rycerz na białym koniu. Chwilę czułem się jak bohater... Spojrzałem w jej oczy. Była piękna, ale wiedziałem że MOJE związki nigdy nie wypalą. Dlatego odłożyłem ją na ziemię, skłoniłem się i... zniknąłem pod przykrywką nocy. Poszedłem do jaskini oddalonej o 30 kilometrów od tamtego miejsca. Kiedy już prawie byłem w mojej jaskini, usłyszałem wycie, wołające o pomoc. Nie zastanawiałem się, ani chwili dłużej i pobiegłem w tamto miejsce. Zobaczyłem tę samą waderę. Ale chwila! Nad nią stał wyjec. Wyraźnie chciał ją zabić... Skoczyłem na niego z zębami i odepchnąłem od ciężko rannej wadery, niestety nieprzytomnej. Z wyjcem walczyłem pół godziny, ale w końcu udało mi się go odpędzić. Wziąłem waderę i zaniosłem do jaskini. Tam opatrzyłem jej rany i przyniosłem wodę oraz na szybko, upolowanego szaraka. Rozpaliłem ogień i czekałem aż wadera się obudzi. W końcu nadszedł świt. Spojrzałem na waderę, powoli odzyskiwała przytomność. Szeptem powiedziała:
-Co się stało? Gdzie jestem? I kim ty jesteś?
Nabrałem tchu i dosyć cicho powiedziałem że jest w jaskini, zaatakował ją wyjec że nazywam się Maxiks, ale mam mi mówić Max.
-Czy, czy ty jesteś z Watahy Południowych Puszczy?
-Nie, i czym jest ta wataha? Oraz jak się nazywasz?
Wadera opowiedziała mi o swoim domu, Watasze Południowych Puszczy. I o tym że nazywa się Charm. Nagle spytała:
-Maxiks, a może chciałbyś dołączyć?
-Yyy...z chęcią.
-Wadera wstała i zamachała ogonem.
- Zaprowadzę cie do alphy. -Oznajmiła po chwili.
-Zgoda, ale zanim to zrobisz....to może małe śniadanie?
-Yyy....zgoda.
Zjedliśmy razem szaraka i popiliśmy wodą. Potem poszliśmy do alphy...
<Charm?> Oprowadzisz Maxiksa? XD

Od Inuyashy CD Amaranth

Wędrowałem po wielu watahah, aż w końcu usłyszałem o Watasze Południowych Puszczy. Postanowiłem ją także odwiedzić, ba, może nawet zostać. Po długiej wędrówce, gdy byłem już na terenach owej watahy, zachciało mi się pić. Poszukałem więc strumyka. Na miejscu zobaczyłem waderę. Wyglądała na wyczerpaną.
-Co się stało? - Spytałem podchodząc.
Wadera odwróciła się mierząc mnie wzrokiem.
-Nazywam się Inuyasha - Dodałem po chwili. - Coś nie tak?

<Amaranth?>

Od Newt'a CD Charm

Popędziłem w stronę zachodniej granicy. Nagle, zupełnie znikąd, na drodze stanął nam sarupun. Głodny sarupun. Odwróciłem się za siebie i starałem dostrzec Charm, lecz jej nie było. Nie pozostało mi nic innego, jak uciekać. W pojedynkę nie miałbym szans z tym stworem.
Rzuciłem się do ucieczki.
-Uważaj! - Usłyszałem głos wadery.
Okazało się, że Charm wcale nie uciekła, a pobiegła po pomoc, za co byłem jej dozgonnie wdzięczny.

* Pół godziny później *

-Przejdziemy się? - Spytałem wadery.
-Jasne - Odparła Charm. - Coś się stało?
-Chciałbym ci podziękować. No wiesz, sprowadziłaś przecież pomoc - Mówiąc to lekko się uśmiechnąłem.

<Charm?>

Od Secretii

Ostatnio niewiele działo się w watasze. Same nudy... nawet szarakom nic się nie chciało robić. To był już szczyt, szczytów! Postanowiłam urządzić przyjęcie. Wybrałam najmniej odwiedzane miejsce (nikt o nim nie wiedział):


Rozwiesiłam tam kilka rzeczy i upolowałam szaraki i jelenie. Wszystko już tam czekało. Brakowało jednego...muzyki... i zaproszeń. Do śpiewania zagoniłam ptaki. A w zaproszeniach napisałam:
Witam,
zapraszam na drobne przyjęcie (o północy początek!). Oto jak do niego dotrzeć:
Pięć mil na zachód, od wschodniego jeziora. A stamtąd dalej poprowadzi Was słowik....

No, niby żaden oryginał ,ale zawsze coś. Napisałam tego mnóstwo i rozesłałam po całej watasze.Kiedy skończyłam nie mogłam się już doczekać... Wreszcie nadeszła 23. Przybył pierwszy wilk...
<Ktosiu?> Czas rozruszać watahę!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Od DarkFlame CD DarkMoon


Gdy leżałam na ziemi poczułam coś dziwnego. Takie uczucie to był mój dodatkowy zmysł. Odczuwałam go gdy mojej siostrze coś groziło. Ale moja siostra nie żyje...sama to wtedy widziałam. I nic nie zrobiłam. To była moja wina.
-Hm...coś tu jest nie tak.-mruknęłam sama do siebie i podniosłam się z ziemi. Wytężyłam słuch. Cisza jakaś taka.... niepokojąca. Postanowiłam pokrążyć przy granicy...może jakaś wataha próbuje przejąć nasz teren.
Przeszłam kawałek i poczułam to samo uczucie jakby moja siostra mnie wzywała i błagała o pomoc....tak jak tamtej nocy. Nie daruję sobie tego, że stchórzyłam...bałam się. Postanowiłam sprawdzić wszystko z góry. Powoli rozkładałam skrzydła. Bolały długo ich nie używałam. Pobiegłam kawałek i wzbiłam się do lotu. Teren wyglądał całkiem spokojnie. Tak normalnie. Przeleciałam dwa kółka i w pewnym momencie coś zauważyłam. Podleciałam bliżej i zorientowałam się, że to Moon leżąca w przepaści na półce skalnej. Jednym szybkim ruchem zmieniłam kierunek lotu w dół przepaści. Gdy do niej podleciałam i stanęłam na półce skalnej była ledwo przytomna. Wyczułam, że ta półka długo nie wytrzyma.
-Moon?
-Flame...ta półka ona się kruszy- powiedziała skulona i przerażona... bliska płaczu Moon.
-Wiem musimy cię stąd wydostać.
-Za wysoko na wspinaczkę.
-Spokojnie po prostu zamknij oczy i się rozluźnij.-poinstruowałam ją.
Podeszłam do wadery i uniosłam ją. Napięłam mięśnie i skoczyłam do lotu. Moon była ciężka i z wielkim trudem dotarłam z nieprzytomną waderą do najbliższej wolnej jaskini. Ułożyłam ją pod skałką. A sama wyczerpana położyłam się przy wejściu. Musiałam chwilkę odpocząć.
*Po dwudziestu minutach.
Przebudziłam się. Moon jeszcze spała. Po cichutku wymknęłam się z jaskini i ruszyłam coś upolować dla śpiącej Moon. W lesie było ciemno ale poruszałam się bez problemu. Wyczułam młodą sarnę. Podążyłam jej tropem. Gdy ją odnalazłam naprężyłam mięśnie i skoczyłam. Dowlokłam młodą sarnę do jaskini i położyłam ją obok Moon. Byłam tuż przy wyjściu z jaskini już miałam wyjść ale zawahałam się. Podeszłam jeszcze do wadery i sprawdziłam czy żyje. Gdy upewniłam się, że wszystko jest z nią okej wybiegłam pozostawiając śpiącą waderę. Domyślałam się, że kilka dni będzie musiała poleżeć więc pozostawiłam jej sarnę. Doszłam do swojej jaskini i położyłam się tuż przy wejściu obserwując jakiegoś owada, który natarczywie brzęczał mi tuż przed nosem. Znudziło mi się to więc wściekle kłapnęłam na niego kłami. Owad odleciał tylko na chwilę ale za raz powrócił do dręczenia mnie więc odpuściłam i zasnęłam.
<Moon?> 

Od Charm Cd Newta

Miałam pewne podejrzenie co do miejsca pobytu Alphy. Nie mogłam jej jednak wyjawić  Newtowi byłaby to .. zdrada wobec wszystkich wader. Wykrzywiłam pysk nie wiedząc co zrobić.Nastała cisza przerywana ostrym powiewem wiatru.
-Może..Przejdźmy się po granicy, istnieje też możliwość że Blue się zgubiła- Uśmiechnęłam się pocieszająco.
-Dobrze- Odpowiedział obojętnie. Gdy przeanalizował wszystko w głowie na jego pysku pojawiła się nadzieja. Mimowolnie uniósł łapę i wykrzywił pysk.
-Pośpiesz się, musimy ją znaleźć.
                                                                        <Newwt?>

Powitajmy Inuyashe!

Animation- Ending by Ronkeyroo


Imię: Inuyasha
Pseudonim: Inu, Blood, Hunter
Płeć: Basior
Wiek: 4 lata.
Charakter:  Blood jest specyficznym basiorem, który nastrój zmienia jak rękawiczki. Raz pogodny, miły i po prostu sypie kwiatki na drodze, innym razem ma ochotę zabijać spojrzeniem. Niestety, ale matka natura nie nagrodziła go tą zdolnością, więc chłopak musi radzić sobie sam. Hunter jest cyniczny oraz sarkastyczny. Od zawsze uwielbiał się tym posługiwać. Nie jest zdemoralizowany. Jest po prostu... Emm... Nie lubi nudy. Nie jest tez chamski. On tylko tłumaczy, dlaczego ma rację.
Hunter uwielbia wszelki ruch i próba ogarnięcia jego nieskoczonej energii jest bezcelowa. Basior ten wielbi ruch ponad życie.
Nie znaczy jednak to, że nie wie, co to miłość. Otóż wie. Nigdy jeszcze nie kochał żadnej wadery, ale ma nadzieję, że zmieni się to wkrótce. Basior ten jest także odważny. Nie boi się postawić na swoim i mało kiedy ustępuje. Nie jest przede wszystkim agresywny. Nie skrzywdziłby nikogo, kto nie zalazł mu za skórę.
Rasa: Wilk Mroku.
Moce:

  • Ma trującą krew, która po kontakcie ze skórą, futrem, ciałem, lub czymkolwiek, "wyżera" to. Ma działanie podobne do bardzo żrącego kwasu.
  • Potrafi sprawić, by z oczu, przeciwnika zaczęła wypływać krew, a on sam się wykrwawił, gdyż tego krwotoku nie dałoby się zatamować.
  • Potrafi otoczyć się żrąca mgłą.

Stanowisko: Szpieg.
Hierarchia: Zwykły Wilk
Zauroczenie:-
Partner: Szuka
Rodzina:-
Potomstwo: -
Ciekawostki: Potrafi zmieniać się w człowieka.


Głos

Od Newt'a

Chodziłem po łące przed jaskinią bez celu. Już długo nie widziałem Blue i zacząłem się trochę martwić. Podczas takiego kręcenia się w kółko, wpadłem na Charm.
-Wybacz, nie uważałem - Powiedziałem.
-Nic się nie stało. Co jest? - Spytała wyraźnie zdziwiona Charm. - Normalnie się tak nie zachowujesz.
-Martwię się o Blue.
-Ja też jej długo nie widziałam. Nie martw się, na pewno potrzebowała odrobiny spokoju.
-Ufam.
Wbiłem wzrok w ziemię. Uniosłem je potem na Charm, która chciała coś powiedzieć.

<Charm?>

Od DarkMoon

Przez następny tydzień chodziłam za DarkFlame jak cień, gdzie ona tam i ja. Nie chciałam by mnie zauważyła, wolałam ją lepiej poznać przed wyjawieniem prawdy. Przeżywałam to bardziej niż się spodziewałam, radziłam sobie sama przez całe życie. DarkFlame nie miała zbyt wielu znajomych, zwykle polowała. Nie wiedziałam co ją spotkało i nie wiedziałam czy chce wiedzieć. Pamiętałam co spotkało mnie w cyrku. Na początku prawie nie jadłam, o wszystko trzeba było walczyć. Dopiero po jakimś czasie ktoś się zlitował i staną w mojej obronie. Mimo że było mi dobrze postanowiłam uciec i odszukać siostrę, miałam nadzieję, że nie będę żałować tej decyli. Z zamyśleń wyrwał mnie odgłos łamanych gałęzi. Wyjrzałam z jaskini, Flame znowu gdzieś się wymykała. Z moich obserwacji wywnioskowałam, że to norma. Bezszelestnie wysunęłam się z jaskini i poszłam za nią. Utrzymywałam się w bezpiecznej odległości, wiedziałam jaka potrafi być niebezpieczna. Doszłam za nią nad jezioro blisko klifu i ukryłam się w krzakach. Zobaczyłam jak Flame zasadza się na jelenia. Widziałam, że była skupiona i gotowa do ataku. Przywarła do ziemi i skoczyła. Chwilę potem jadła swoją zdobycz. Westchnęłam.
-Czemu ona ciągle poluje?- miałam już tego dość. Chciałam się czegoś o niej dowiedzieć a tu nic. Usłyszałam odgłosy własnego żołądka i postanowiłam, że teraz moja kolej na polowanie. Podążyłam za tropem i doszłam do szarego zająca. Przywarłam do ziemi, już wyobrażałam sobie mój posiłek. Skoczyłam, niestety nie zauważyłam przepaści za szarakiem. Zatrzymałam się tuż nad przepaścią. Gdy odetchnęłam z ulgą ziemia pode mną nie wytrzymała mojego ciężaru. Runęłam z klifu, na szczęście spadłam kilka metrów niżej na skalną kładkę. Byłam cała obolała, próbowałam się podnieść ale upadłam z jękiem na ziemię. Nie mogłam ruszać tylną łapą. Spojrzałam w górę, wspinaczka nie wchodziła w grę. Nie wzywałam pomocy, wiedziałam, że nikt mnie nie usłyszy. Zwinęłam się w kłębek, nie wiedziałam co robić.
<DarkFlame?>