środa, 1 kwietnia 2015

Od Blue CD Newt'a

Usłyszałam jakiś naprawdę daleki, ale niepokojący dźwięk. W jednej chwili się zerwałam i zaszeptałam do Newt'a:
- Newt słyszysz to?
- Ale co?
- No ten dźwięk! Coś w rodzaju ryku.
- Co? Nie, nic nie słyszę.
- A ja tak. Coś groźnego zbliża się w naszą stronę!
- Ale co?
- Nie wiem! To ty powinieneś znać wszystkie stworzenia jakie się w tych okolicach kręcą. Szkoda, że nie słyszysz tego dźwięku. Może byś go rozpoznał.
- O! Już słyszę!
- A ja aż za dobrze. - chwyciłam się za uszy.
- To chyba wyjec!
- Jej. Jaka trafna nazwa. Są niebezpieczne?
- Mamy mało o nich informacji... Tak naprawdę, to tylko tyle, że mają taki straszny ryk.
- To już zauważyłam... Może najlepiej będzie siąść tu spokojnie. Nie panikować. Może akurat okaże się, że jest przyjaźnie nastawiony. A jak nie...

<Newt?>

Od Zayebystego

Przechadzałem się piękną, wiosenną polanką, która była na naszym terenie.
-Ooo... Zajączek! - Wrzasnąłem, gdy tylko zobaczyłem małego, białego zająca.
Czym prędzej ruszyłem w pogoń za nim. Po około dwugodzinnym biegu, padłem pod drzewem. Oczywiście, dalej bez zajączka.
-To nie! Ja też nie chcę się z tobą bawić! - Wrzasnąłem, a moje echo jeszcze chwilę rozchodziło się po lesie.
-Ale co i czego nie chcesz? - Spytał Mango, który stał obok mnie.

<Mangooo?>

Od Skyfalla CD Secretii

Moje kły przybrały gotowość... biała biel od nich tryskała i tylko szyderczo warczałem do moich wrogów. No ale cóż byłem otoczony , przez obce wilki. Miały przewagę liczebną.
Nagle jeden skoczył w moim kierunku ale odsunąłem się. Nagle odczułem ból w prawej tylnej łapie. Zawyłem. Moje daremne myśli , że ktoś mi może pomóc.... Jeden z większych basiorów (chyba alpha). Podbiegł do mnie i powiedział :
- I co nie trzeba było tu przychodzić.. - pokazał swoje kły w uśmiechu.
Wykorzystałem jego nie uwagę i ugryzłem go w łapę. Wtedy stracił swój uśmiech i warknął do mnie. Wtedy podeszła cała banda innych napastników i przytrzymała mnie , tak ,że leżałem na grzbiecie i wtedy zauważyłem Secretie , która stała na górce i przypatrywała się zajściu , zrobiłem do niej błagalną minę. Po chwili basior "alpha" wysunął pazury i podciął mi gardło , zemdlałem....

<Secretia?>

Od Newt'a CD Blue

Zawahałem się chwilę nad odpowiedzią.
-Nie ma za co... Każdy normalny wilk by tak zrobił. Chodźmy, pomóc ci wstać? - Spytałem unosząc jedną brew.
-Nie, sama dam sobie radę... -Powiedziała wadera.
Blue wstała chwiejąc się na nogach. Była jeszcze zbyt słaba. W tej samej chwili usłyszałem grzmot. Świetnie, brakowało jeszcze tylko burzy... Tak jak się spodziewałem, po paru sekundach zaczął padać lekki deszcz, ale dosyć mocny, aby zgasić rozpalone wcześniej ognisko.
-Pomogę - Powiedziałem łapiąc waderę za łapę.
Ta natomiast skinęła głową.

*Po pół godzinie*

Znaleźliśmy jaskinię, w której mogliśmy się schować przed deszczem oraz gradem, który sypał z nieba. Położyłem waderę na ziemi i wybiegłem po gałęzie, które dały radę uchronić się przed wodą i były wystarczająco suche, by je rozpalić.
Kiedy wróciłem, wadera spała. Po cichu zabrałem się do rozpalania ognia. Dotknąłem lapą sterty drewna i pomyślałem o jakiejś sytuacji zagrożenia. W jednej chwili gałęzie zajęły się ogniem. Zwróciłem głowę w stronę wadery i również się położyłem, wlepiając wzrok w wodę, kapiącą ze szczeliny.

<Blue?>

Od Blue CD Newt'a

- Kim jesteś. - zapytałam nie otwierając i tak niewidomych oczu.
- Jestem Newt z watahy Południowych Puszczy. A ty?
- A więc jesteś z tej samej watahy co ja? Jestem Blue. Możesz mnie nie znać, ponieważ jestem nowa.
- A więc miło mi ciebie poznać.
- ...
- ...
- Emmm... dzięki, że mnie uratowałeś...

<Newt?>

Od Newt'a

Przechadzałem się właśnie po naszych nowo znalezionych terenach. Podczas skradania się po śladach zająca, usłyszałem głos Skyfall'a.
-Nastraszymy go?
-Nie, nie uda się - Odparła Charm, która najwyraźniej była z nim na spacerze.
-Racja, nie uda się - Dopowiedziałem odwracając głowę w stronę, z  której dochodziły owe głosy. - Co tu robicie? - Spytałem po chwili.
Wymienili po sobie spojrzenia, po czym Charm zawołała:
-Pokażemy mu?
Skyfall skinął tylko głową i bez słowa ruszył w głąb puszczy.
-Chodź - Powiedziała Charm.
Zdziwiony ruszyłem ich śladem.

<Charm? Skyfall?>

Od Amaranth CD Newt'a

-Amy... - powtórzyłam cicho. - Witam. - przywitałam się już głośniej, żeby wszyscy usłyszeli.
Chyba jednak to zdrobnienie Amy nie przypadnie mi do gustu. - pomyślałam.
<Ktoś?>

Newt zmienia wygląd!

Od Newt'a CD Amaranth

-Nie ma sprawy. Pozwól, że będę mówił ci Amy - Odparłem.
-Amy...? Dlaczego? - Spytała wadera podchodząc do mnie.
-Skrót od twego imienia. Chodźmy, przedstawię cię reszcie.
Amaranth na początku nie była zachwycona tą propozycją, ale udało mi się ją przekonać.

*20 minut później*

Kiedy weszliśmy do jaskini, wszystkie wilki były raczej zdziwione tym, że przyprowadziłem kogoś nowego. W końcu, nie często ktoś tu przychodzi.
-Chciałbym wam przedstawić Amaranth, to znaczy... Amy - Powiedziałem spoglądając na waderę.

<Amaranth?>

Od Amaranth CD Newt'a

Lekko przekrzywiłam głowę, poważnie zastanawiając się nad propozycją basiora. W końcu dołączenie do watahy oznaczałoby ciągłe kontakty z innymi. A ja nie lubiłam innych. Wolałam samotnie spędzać godziny. Ale samotne wałęsanie się po lesie innej watahy też nie wróżyło mi nic dobrego.
-Hm... Niech będzie. - oznajmiłam. - Ale raczej lubię samotność, więc mogę znikać.
<Newt?>

Od Newt'a CD Amaranth

-Nazywam się Newt - Odparłem przybliżając się do wadery.
-Co tutaj robisz? - Spytała wadera odchylając głowę na bok.
-Jestem Alphą tutejszej watahy, Watahy Południowych Puszczy.
-Oh... Ja nazywam się Amaranth. Wiesz może, co tutaj się stało?
-Niestety tak. Ludzie zaczaili się na wilki, które przemierzają ten las. Walczyliśmy. Długo byłaś nieprzytomna.
Wadera się zamyśliła.
-Chciałbym zaproponować ci dołączenie do mojej watahy. Co ty na to? - Spytał wykrzywiając pyszczek w uśmiechu.

<Amaranth?>

Od Amaranth

Wędrowałam polaną przy lesie w tą i z powrotem. Próbowałam sobie przypomnieć, jak tu się dostałam i co się ze mną stało. Przypomnieć sobie rodzinę. Przypomnieć sobie może życie.
Położyłam się na zielonej, pachnącej trawie. Westchnęłam głośno.
-Co ja tutaj robię...? - powiedziałam do siebie cicho.
Zagle z krzaków wyszedł jakiś wilk. Szybko podniosłam się na nogi i stanęłam w pozycji obronnej.
-Kim jesteś? - spytałam. Nie mogłam dojrzeć wilka, bo światło raziło mnie w oczy...
<ktoś?>