czwartek, 5 marca 2015

Od Clockwork

Łaziłam sobie po lesie bez celu. Snułam sobie niesamowite i nieprawdopodobne historie o tym, że założe rodzinę, będę miała szczenięta. Jednym słowem - Wszystko będzie inaczej.  Nie będę już sama na tym świecie. Ahhm... Marzenia...
Niechcący wpadłam na jakiegoś wilka. Kojarzyłam go. Był z watahy. Wymieniłam z nim kiedyś parę słów.  Może i byliśmy niegdyś na wspólnym polowaniu... Nie pamiętam.
- Witaj - Przywitałam się chyląc głowę.

<Ktoś?>

Od Charm CD Skyfalla

Dostałam tak zwane "szpiegowskie zadanie". Miałam zbadać bardzo dalekie podgórza na terenach watahy, bo są podejrzenia o zamieszkaniu tam malutkiej grupy obcych wilków. Alpha przekonywał mnie że to będzie fajna i ciekawa przygoda ale... no właśnie "ale" Dzisiaj straszliwieee nie chciało mi się nic robić, po prostu. Jednak wyruszyłam by być uznana za "grzeczną/posłuszną".Dostałam dokładną mapę której idąc uczyłam się na pamięć. Jednak moją edukację przerwał wilk który yyy jak by to powiedzieć "stał w bardzo ciekawy sposób" niestety, wbrew mojej próbie powstrzymania parsknięcia, wybuchłam śmiechem.
-Cześć, jestem Charm!- zawołałam wesoło. Wilk w sekundę stanął normalnie po czym powiedział:
-Hej, ja jestem Sky.
-A ..co co ty tu robiłeś?- zapytałam rozbawiona.
<Sky?>

Od Mattheva

Wędrowałem sobie nocą po naszych terenach. Nie mogłem ostatnio oderwać od nich wzroku. No, muszę to powiedzieć, a wy musicie się zgodzić. WPP to przepiękne i malowniczo położone miejsce.
Szedłem sobie tak spokojnie, dopóki nie przerwał mi tego okropny ryk. Dmuchawiec. Rozejrzałem się uważnie, wytężyłem wzrok i słuch. Stwor ten był najwyraźniej blisko i musiał wyczuć moją obecność. Powoli i cicho zacząłem się wycofywać. Niestety, nadepnąłem na suchą gałąź i ta swoim odgłosem chrupnięcia naprowadziła istotę na mnie. Rzuciłem się do ucieczki, a uciekając tak  wpadłem na innego wilka.

<Ktoś?>

Dzień Wadery!



Dzisiaj życzymy wszystkiego dobrego każdej waderze! Spełnienia snów i marzeń!

Administracja WPP

Od Skyfalla

Szedłem sobie spokojnie. Oglądałem zakamarki naszej watahy. Nic szczególnego. Nagle usłyszałem szelest , postanowiłem wrócić tu później... Mogło to być np. potworem. Acz kolwiek zżerała mnie ciekawość co się kryje za krzakami. I chwilę tak siedziałem w miejscu rozmyślając o czymś. Minęło już z 15 minut. Zauważyłem niedaleko kałużę. Podeszłem i zacząłem z niej pić. Nagle usłyszałem kroki. Szybko podniosłem pyszczek do góry , lecz...zbyt szybko. Nie chcący się opryskałem po nosie i stanąłem w bardzo śmiesznej pozie. Oczy miałem skierowane na nos. Przed sobą ujrzałem wilka...

<Ktosiu?? :d>

środa, 4 marca 2015

Od Ann CD Mairon

-Hmmm... Chodzę sobie - Stwierdziłam. - A pani?
-Wracam z polowania - Odparła z pogardą wadera. -Jestem Mairon.
-Ja nazywam się Anka, to znaczy... Ann, ale mówią mi Anka - Oznajmiłam. - Miło mi panią poznać, pani Mairon.
Wadera przewróciła oczami i wyminęła mnie półokręgiem. Poszłam za nią.
-Jestem w watasze Południowych Puszczy, pani też, prawda?
-Tak.
-No, wiedziałam. Widziałam panią dzisiaj rano. Wybiegła pani z jaskini, a ja poszłam spać dalej.
-Aha.
-Hmmm... Irytuję panią? - Spytałam przespieszając kroku.
Wadera odwróciła się w szybkim tempie i zmierzyła mnie lodowatym i morderczym wzrokiem.
-Tak troszeczkę.
-Ahaa... A gdzie pani idzie? A mogę iść z panią?

<Prze Pani Mairon?>

Od Mairon

Wstałam dziś dość wcześnie więc większość wilków jeszcze spała. Słońce momentami pojawiało się zza gęstych i ciężkich chmur. Było zimno, wręcz lodowato, ale to chyba nawet lepiej niż gdyby miało być ciepło i gdyby śnieg zaczął się roztapiać.
Szybko otrząsnęłam się z moich przemyśleń i wręcz automatycznie pobiegłam zapolować na jelenia.
Dość szybko wytropiłam zwierzę i bez większych problemów je ubiłam. To stało się już śmiesznie proste. Zabicie pumy bądź niedźwiedzia to jeszcze jakieś wyzwanie, ale jeleń? Czym dla mnie był jeleń? Biorąc pod uwagę, że jestem jego wielkości niczym nadzwyczajnym. Starczał on jedynie na jakieś porządniejsze śniadanie, ale na nic więcej. Wreszcie przestałam prowadzić ze sobą monolog, a zabrałam się do jedzenia.

*20 minut później*

Ze zwierzęcia zostały już tylko kości, a ja spokojnie ruszyłam przed siebie. Szłam tak dobre pięć minut, aż nagle na drodze pojawiło się małe szare coś....to był chyba szczeniak. Nie wiem, był malutki, może wielkości mojej łapy. Stał pewnie, a raczej stała, bo była to chyba wadera. Podeszłam do niej bliżej.
-Co taki mały szczeniaczek jak ty robi w lesie? Sam? NIe wiesz, że coś ciebie może zabić?-Uśmiechnęłam si wrednie odsłaniając moje długie kły, a oczy najprawdopodobniej znów zmieniły kolor.

<Ann?>

Informacja

Zauważyłam, że wiele wilków nie piszę. Ja rozumiem, szkoła, brak czasu, brak pomysłów. Rozumiem to i łączę się z wami w bólu, aczkolwiek....
No właśnie. Aczkolwiek.
WPP z dniem dzisiejszym zostaje... Czekaj, co? Nie. Na pewno nie zamknę watahy. Więc co zrobić?
Już mówię:
Wywalam na zbity wszystkie nieaktywne wilki. A bo co? Nie mogę? Mogę.
Usunięte wilki:
Kiiyuko

Wilki, które mają czas do 10 marca na napisanie opowiadania, o które muszę się najwyraźniej upominać:
Skyfall
Mairon
Secretia
Kuryami

I to wszystko. Czyli? Czyli prawie wszystkie wilki z watahy. Ja naprawdę mam w poważaniu to, czy tutaj wchodzą i piszą na chat'cie, czy mają WPP głęboko.

Dziękuję, Miłego dnia (ewentualnie nocy).
Newt.

Od Newt'a CD DarkFlame

Rzuciłem się na wroga i zrzuciłem go z Flame.
-Spierdalaj! - Warknęła rozwścieczona wadera.
Ja natomiast cały czas warczałem. Basior wbił wzrok w ziemię i się wycofał.
-Dzięki - Powiedziała Flame.
-Nie ma za co - Odparłem.
-Idziemy? - Spytała skinając głową w stronę lasu.
-Jasne - Powiedziałem z uśmiechem wymalowanym na pysku.
Podróż powrotna do watahy minęła nam bardzo szybko oraz, co muszę powiedzieć, bez zbytniego zmęczenia.

<Dark?>

Od Newta CD Ann

Co chwilę patrzałem za siebie, czy aby maławadera się nie zgubiła.
-Gdzie idziemy? - Spytała dreptając tuż za mną.
-Do watahy. Nie masz przecież rodziny, czyż nie?
-No nie.
-Właśnie. Znajdziemy ci miejsce w Watasze Południowych Puszczy.
-Słyszałam o niej - Stwierdziła. - A tak w ogóle, to mam na imię Anka.
-Anka...?
-Tak, Anka, takie zdrobnienie od imienia Ann.
-Ach... Czyli nazywasz się Ann?
-Tak - Potwierdziła wadera idąc obok mnie.
Kiedy dotarliśmy do watahy, nastawał ranek.

<Anka?>

Od Ann

Siedziałam pod kłodą i starałam się zasnąć. Nie mogłam. Nie mogłam i już. Wierciłam się z boku na bok i co? Dalej nic.
-Ktoś tu jest?- Zawołała jakiś wilk.
Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia i wychyliłam się spod pniaka.
-Ja jestem - Odparłam rozglądając się na boki, starając dostrzec w ciemnościach jakiegoś wilka.
Po chwili zauważyłam wilcze łapy. Tuż przede mną.
-Cześć - Przywitał się nieznajomy.
-Nie mogę rozmawiać z obcymi - Powiedziałam.
-Nie jestem obcy. Nazywam się Newt. Co tutaj robisz? Gdzie są twoi rodzice?
-Nie mam - Rzekłam wychodząc spod kłody.
-Chodź - Powiedział wilk i ruszył w przeciwnym kierunku. - No już. Na co czekasz?
-Idę, idę.

<Newt?>

Powitajmy Ann!


Imię: Ann
Pseudonim:Anna, Anka.
Płeć: Wadera
Wiek:  6 miesięcy
Charakter: Ann jest żywiołowa i wszędzie jej pełno. Nie usiedzi  w jednym miejscu więcej niż dwie minuty. Uwielbia spacer i często ciachaczem się na nie wymyka. Miła z niej wadera. Zwykle przyczepia się do kogoś jak rzep do psiego ogona, tfu, wilczego...
Łtwo nawiązuje kontakty. Jest śmiała i odważna. Nie ma chwil zawahań.
Rasa: Wilk Światła
Moce: Nie odkryte
Stanowisko: Za młoda.
Hierarchia: Omega
Zauroczenie:-
Partner:-
Rodzina: Rodzina ją porzuciła...
Potomstwo:-
Ciekawostki:-
Głos: Nie mogę znaleźć głosu szczeniaka :I