piątek, 6 lutego 2015

Od Clockwork

  Przmierzałam właśnie niezliczone tereny pokryte śniegiem. Wygladało to majestatycznie, ale i morderczo. Mogła spaść lawina, a tutaj są do tego warunki. Starałam się być jak najciszej. Całą drogę szłam w milczeniu, Niestety, jakiś wilk, najwyraźniej w potrzebie- Histerycznie zawył.
  Odwróciłam się patrząc, czy aby nic nie spada. Na moje szczęście-Nic. Sytuacja po chwili się powtórzyła. Teraz zima nie chciała mnie oszczędzić. Lawina czym prędzej runęła w moją stronę. Wtedy z opresji uratował mnie jakiś inn wilk.

<Ktoś?>

Od Ametysta CD Mairon

-Widziałem jak polujesz.-Powiedziałem spokojnym tonem.-Świetnie ci to  poszło.
-Emm... Dzięki.
-Co tutaj robisz?-Szybko zadałałem pytanie.
-Polowałam. A zresztą... Co cię to obchodzi?-Fuknęła wadera.
-Jesteś na terenach watahy.
-Watahy?
-Tak, Watahy Południowych Puszczy.-Odparłem.-Może zechcesz do niej dołączyć?
-No... Ja nie wiem.-Powiedziała wadera.
-W porządku. Możesz się zastanowić.
Odszedłem parę metrów i usiadłem pod rozłożystym dębem dającym schronienie przed wciąż spadającym z nieba, białym puchem. Nasze całe tereny okrył owy biały puch. Śnieg jednak nie zdołał zasypać wszystkich miejsc, i dobrze.


<Mairon?>

Od Mairon

Kiedy ostatni promyk słońca schował się za horyzontem i księżyc był już dość wysoko na niebie wybiegłam ze swojej prowizorycznej jaskinio-nory gdyż tak naprawdę była to niechlujnie wykopana w ziemi dziura, w której przesypiałam trzy czwarte dnia. Lekko ziewnęłam gdyż nie byłam jeszcze do końca rozbudzona i ruszyłam zdrowym truchcikiem przed siebie. Las byłby zupełnie cichy gdyby nie odgłosy gałązek łamiących się pod moimi łapami, o ile mogłam to nazwać łapami. Były to prawie dosłownie cztery patyki przymocowane do klocków betonu. Szybko odpędziłam od siebie myśli o moim wyglądzie i zaczęłam węszyć w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Mój brzuch zaczął głośno burczeć.

~~około dwudziestu minut później~~

Wreszcie wpadłam na trop czegoś co pachniało zjadliwie. Nie wiedziałam co to, ale najprawdopodobniej była to jakaś odmiana jelenia czy czegoś tam. Ruszyłam jej tropem w kierunku północno-wschodnim.
-Wreszcie znalazłam to cholerstwo.-Mruknęłam sama do siebie i lekko skrzywiłam się na dźwięk mojego głosu. Nigdy go nie lubiłam i zawsze uważałam go za okropny, potworny i stwórca wie jeszcze jaki. Przypadłam brzuchem do ziemi i podczołgałam się w stronę gdzie stało owo zwierzę. Przerwało spożywanie mchu i rozejrzało się dookoła jakby chciało coś zobaczyć. Ja też zaczęłam rozglądać się i niczego nie zauważyłam. Z powrotem skoncentrowałam się na moim kolacjo-śniadaniu. Był to wielki jeleń, choć nie wiem czy można to było nazwać jeleniem. Zwierzę było białe, a jego poroże było o wiele delikatniejsze niż u owego gatunku.
I znowu się rozczulasz!-Skarciłam się w myślach. Raz, dwa, trzy!-Odliczałam i przy trzy skoczyłam w kierunku zwierzęcia.
Zamiast jak większość wilków od razu rzucić się na zad lub szyję ja wolałam upewnić się, że zwierzak nie ucieknie i złapałam je za go za nogę rozrywając w niej ścięgna. Jeleń wierzgną i odrzucił mnie w tył. Wstałam i spróbowałam dobrać się do kolejnej nogi, co nie było wcale takie łatwe.

~~36 minut później~~

Kolacjo-śniadanie padło martwe. Uradowana zabrałam się za jedzenie. Ponad połowa zwierzęcia w rekordowym czasie znalazła się w moim żołądku, a resztę wolałam zostawić innym.
Po chwili odpoczynku wstałam i miałam już ruszyć w drogę, ale zagrodził mi ją basior.
-Zabierz swój głupi, tłusty tyłek z mojej drogi!-I znowu ogarnęło mnie to nieodparte uczucie, które zmuszało mnie do zaatakowania jakiegoś wilka. Byłam praktycznie pewna, że moje oczy znów są czarne z dwiema białymi kropkami jako źrenicami.
Basior odezwał się:
-...

< Ametyst? >

Powitajmy Miaron!

*ZDJĘCIE W TRAKCIE RYSOWANIA*


Imię: Miaron
Pseudonim: Demon
Płeć: wadera
Wiek: około dwu lat
Charakter: Mairon mimo swojego dość młodego wieku potrafi o siebie zadbać. Przez większość swojego życia była sama tak też nie odczuwa wielkiej potrzeby towarzystwa, ba pośród innych czuje się niezręcznie i nie naturalnie. Jest cicha i małomówna, ale zdarzają się jednak dni, w których wadera jest wielce gadatliwa i plecie co jej ślina na język przyniesie. Wadera na co dzień nie okazuje uczuć, gdyż uważa, że jest to zbyteczne i nie ma co sobie nimi głowy zawracać. Sarkastyczna, zadufana w sobie sadystka - te określenia pasują do niej idealnie. Uwielbia irytować innych, gdyż to ją najzwyczajniej w świecie jest jej sposób na odstresowanie się, czy poradzenie sobie z trudną sytuacją. Jak ktoś kiedyś powiedział : banan nie schodzi jej z pyska i faktycznie wadera jest wiecznie uśmiechnięta. O ile u innych ten uśmiech da się nazwać przyjaznym tak u niej on jest raczej wredny i pełen sarkastycznego politowania. Jest nocnym markiem, co znaczy, że wadera najlepiej czuje się nocą i wtedy też jest najaktywniejsza. Przez swoją dość nieprzyjemną przeszłość nie lubi mówić o swoim wyglądzie i jak tylko ktoś ją pyta co się jej stało z pyskiem ta prycha i odchodzi lub zmienia temat.
Rasa: Wilk iluzji i po części demon
Moce:

  • Przejęcie - Wadera przy pomocy iluzji przejmuje wygląd i głos danego zwierzęcia/wilka. W przyjętej formie Mairon może spędzić nawet 72 godziny, ale później musi dość sporo odpocząć.
  • Iluzja - Wilczyca jest w stanie stworzyć praktycznie wszystko z iluzji. Twory te są namacalne, ba potrafią ingerować w nasz świat. Istnieją tak długo, aż Mairon zadecyduje, aby twór znikną. Umiejętność jest dość niebezpieczna więc wadera prawie jej nie używa.

Stanowisko: Zabójca
Hierarchia: Omega
Zauroczenie: może Ametyst
Partner: -
Rodzina: Nie żyje od dawna
Potomstwo: -
Ciekawostki: Żyje jedynie dzięki wsparciu pewnego demona. Jest nocnym markiem i doskonale widzi w ciemności
Głos

czwartek, 5 lutego 2015

Zagłosuj!

Najlepsze Wilcze Strony i Fora


Zagłosuj na WPP!

środa, 4 lutego 2015

Od Secretii

Szłam lasem. Powoli mijała zima chociaż jeszcze padał śnieg. Poczułam się wolna. W dodatku długo nie widziałam nikogo z watahy. Ciekawe gdzie byli...Poszłam na polowanie i kiedy już polowałam spotkałam Mattheva. Skoczyliśmy w tej samej chwili na te samą sarnę. Zabiliśmy ją ,ale się zderzyliśmy.
-Witaj Matt.
-Hej. Co tutaj robisz?
-Yyy...poluję.
-Ja też.
-To może zjemy?
-Z chęcią.

*Po jedzeniu*

-Może przejdziemy się na spacer??? -Spytałam.
-Możemy.
Poszliśmy do lasu. Nie pamiętałam nazwy. Dużo rozmawialiśmy i kiedy nadszedł wieczór poszliśmy nad jezioro. Była pełnia. Matthev poszedł gdzieś i obiecał że za chwile wróci. Kiedy wrócił Przyniósł młodą sarnę. Zjedliśmy w miłej atmosferze. Nagle...
<Matt?> Wena umarła [*] 

Od Charm CD Ametysta

Do watahy przyszedł nowy wilk razem z Zayebystym.
-Cześć-uśmiechnęłam się bo postanowiłam go przywitać.
-Hej-odpowiedział mi z dziwnym wyrazem pyska.
-Ja jestem Charm, Zay'a poznałeś...- i zaczęłam przedstawiać basiorowi wszystkie wilki, które nadal patrzyły na niego podejrzliwie.
-Miło mi - Kiwnął głową chyba trochę przytłoczony nadmiarem wrażeń no i wilków chcyba też.
-Chcesz żebym cię oprowadziła? Trochę tych terenów mamy... Biedny Zayeb trochę się tu no... gubi - spaojrzałam na Ametysta z uśmiechem.
<Ametyście?>

Od Belli

Po przebudzenie ziewnęłam, przeciągnęłam się i wyszłam z jaskini coś upolować i zwiedzić resztę terenów watahy. Idąc przez las doszłam do Rzeki Północy, napiłam się a potem poszłam coś upolować. Szłam już jakiś czas podziwiając po drodze widok. Weszłam w Dolinę Zieleni, uniosłam do góry głowę,potem nasłuchiwałam,aż złapałam trop, poszłam dalej za tropem. Po ok 15min. tropienia zauważyłam małe stadko saren, jedna wyglądała na ranną,więc to na nią się zaczaiłam. Gdy były już blisko rzuciłam się w jej stronę i po chwili miałam obiad. Gdy zaczęłam jeść coś usłyszałam,ktoś się zbliżał w moim kierunku, zjeżyłam sierść i czekałam. Po chwili ktoś wyszedł.

Ktoś dokończy?

Od Charm CD Diabla

-Serio, widzisz?-zapytałam zdumiona.
- Tak! - Basior wykrzyczał uradowany
Podpłynęłam do przyjaciela i go przytuliłam
- I jak ci się podoba świat?
-Jest... taki kolorowy - Zachwycał się wilk.
-Dobra wyjdźmy już z wody- Roześmiałam się. Lecz gdy wyszliśmy Diablo powiedział:
-Ale,ale już nie widzę- jęknął zrozpaczony wskakując z powrotem do wody
-Poczekaj,- zamyśliłam się- spróbuj wypić trochę tej wody- zaproponowałam- może to podziała?
Basior zanurkował biorąc do pyska mnóstwo wody. Po czym wyskoczył i zawołał
-Jednak widzę- Roześmiał się szczrze chyba pierwszy raz w życiu.
<Diablo? :)Wena[*] >

Od Mattheva CD DarkFlame

Pełnia. Spojrzałem na księżyc. Świecił dziś wyjątkowo jasno. Wygladało to niesamowicie i w pewnym sensie "magicznie".
-Ładny, no nie?
-Tak...-Odparła Dark.
-Chodźmy do jaskini. Śnieg zaraz nas zgubi.-Powiedziałem.
-Dobrze.
Wstaliśmy i razem pognaliśmy w środek lasu. Po niecałej godzinie zmęczeni i przemarznięci wróciliśmy do jaskini. Tam oprowadził ją Ametyst.

<Dark?>

wtorek, 3 lutego 2015

Od Ametysta CD Zayebystego

  Przechodziłem przez tajemniczo wyglądającą jaskinię. Była dziwna, ale piękna. Jej wnętrze wypełniały kamienie szlachetne, jeszcze w bryłach. Echem odbijał się mały strumyk, lecący ciurkiem niedaleko.
-Piękne miejsce.-Wyszeptałem. 
Po drugiej stronie ukazał mi się las. Na jednym z drzew widniał wyryty napis "Las Nightrun". Wyglądało na to, że jest tutaj jakaś wataha. W tym samym momencie usłyszałem histeryczne wycie. Czym prędzej rozpostarłem skrzydła i wzniosłem się ponad owy las. Być może ktoś potrzebował pomocy? Może toczy się tutaj jakaś wojna? Tego nie wiedziałem, A wiedziałem za to to, że nie pozostawiam wilków w potrzebie. Po paru chwilach trafiłem na dorosłego wilka, który... No, w sumie to nie wiem.
-Cześć!-Wykrzyknął owy wilk, gdy tylko mnie spostrzegł.
-Witaj.-Odparłem.
-Wiesz może... Pomógłbyś mi wrócić?
-Gdzie?
-Gdzie, gdzie... Do watahy, a jak inaczej?
-Jesteś stąd?
-Tak. Wataha Południowych Puszczy to mój dom. Też tutaj dołączyłeś? Chyba całkiem niedawno, bo cię nie widziałem. 
-Nie, nie jestem z watahy. 
-Oh, więc w takim razie może dołączysz?
-Zastanowię się, dobrze?
-Jasne.-Odparł wilk.
-Dobrze, a teraz chodźmy ich poszukać.
-Ok.-Powiedział krótko wilk.-Ah, no tak, jestem Zayebysty, ale mówią mi Zay.
Trochę zadziwił mnie swoim imieniem. Lecz ja nie miałem lepszego.
-Ja jestem Ametyst.
-Miło mi cię poznać.
-Mi ciebie również.
Uśmiechnąłem się.
-Teraz chodźmy.
Szliśmy lekkim truchtem, ale po około godzinie byliśmy dosyć zmęczeni. Zay zaczął poznawać teren i w końcu sam nas doprowadził do watahy. Oczywiście tamtejsze wilki od razu: "Hej, ty, obcy! Tak, ty! Wypierdalaj z naszych terenów!". W końcu jeden basior ich uciszył i zaproponował mi dołączenie do watahy. Zgodziłem się. Wtedy podszedł do mnie jakiś inny wilk.

<Ktoś?>

A więc konkursy...

Dobrze, dostaniecie konkursy! Z przyejmnością wstawię je w strony c:.
Pierwszym, jaki mogę zaoferować, to konkurs na stanowisko Ety.

Polega on na tym, aby po prostu wykonać banner konkursowy. Powinno się na nim znaleźć:
Nazwa watahy.
Link do watahy.
Powinien być "klikalny", czyli po kliknięciu przenosi na stronę watahy, ale nie koniecznie.
Gotowe prace wyślijcie na:
gotosleepj.k@gmail.com

Oczywiście, dodam również +10 SC c:

Życzę wam powodzenia ! I niech wygra najlepszy!
Matthev i Ametyst