sobota, 31 stycznia 2015

Od Secretii CD Mattheva

Szliśmy dalej rozmawiając. Nagle zauważyłam sarnę i spojrzała na Immortala.
-Może zapolujemy?
-Chętnie.
Po kilku chwilach już jedliśmy sarnę. Była młoda ,a jej mięso przepyszne. Nagle coś zauważyłam. Nastawiłam uszy i...zaczęłam warczeć.
-Co jest Secretia?
-Czujesz to?
-Czyli co??? Aaaa tak już czuje.
Nagle zza drzewa wyskoczył jakiś stwór. jeszcze nigdy takiego nie widziałam. Zaczęliśmy uciekać ,gdyż ON był o wiele, wiele większy od zwykłych wilków. Chwile potem zgubiliśmy ją. Nagle...
<Matthev?>

Zagłosuj!

 Jesteśmy na:


Najlepsze Wilcze Strony i Fora

czwartek, 29 stycznia 2015

Ankieta!

Witajcie!

Z tej strony wasz Alpha. Chciałbym wam przekazać, że przygotowałem dla was formularz, a raczej ankietę. Wszystkim administratorom zależy na tym, abyście go wypełnili. Pozdrawiam wszystkich.
Matthev

środa, 28 stycznia 2015

Od Charm CD Diablo

-Śmierć?-podeszłam do basiora- Halo?!
Diablo się nie ruszał. Pociągnęłam go za ucho
-Wilku, żyjesz?!- krzyknęłam zaniepokojona.Potem przyszedł mi do głowy pewnien pomysł.
Pobiegłam w las zostawiając Diablo samego. Biegłam bardzo szybko, Po czym dotałam nad jezioro i wzięłam do pyska dużo wody.Pognałam do Diabla.
Ale go tam nie zastałam.
-Śmierć?!?!?!? - krzyczałam- Gdzie ty do jasnej Cholery jesteś?!?!?-nie znalazłam go jednak
Zwiesiłam głowę i poszłam w stronę jaskiń. Gdy doszłam znalazłam wreszczie poszukiwanego przeze mnie basiora. Leżał w Jaskini a obok niego stała Wilczyca Bella
-Hej, co z nim? - Spytałam
-Narazie ok.
-Znasz się na leczeniu?
-Trochę hmm ...
-To zostawiam go pod twoją opieką....
-No dobrze
I poszłam gdzieś przed siebie.... Byłam załamana że niedopilnowałam Diablo.....

Od Mattheva CD Secretii

-Emm... No, cóż... Jasne.-Powiedziałem niepewnie się uśmiechając.-Oczywiście.-Dodałem po chwili.
Wadera uśmiechnęła się.
-Wracajmy do jaskini. Robi się ciemno oraz zimno.-Powiedziała Secretia.
-Jasne.-Odpowiedziałem.
Stopniowo śniegu było coraz mniej. To dobrze. Od... Małego nie lubiłem tej pory roku. Wolałem lato albo jesień. Zresztą jest tak do teraz. Widać, drzewa nie były zadowolone z mojej decyzji, o zachowaniu dla siebie pewnego, małego sekretu o którym ta wataha powinna wiedzieć. Dotarło to do mnie dopiero gdy dostałem dość dużą gałęzią w głowę.  Na szczęście nie zemdlałem, a tylko upadłem. Czekaj, jak to by tu nazwać... O, już mam. Wyrżnąłem się dlatego, że dostałem ciężką gałęzią po łbie. Tak brzmi lepiej. Secretia pomogła mi wstać i ruszyliśmy dalej.

<Secretia?>

Od Secretii

Szłam lasem szukając alphy. Nigdzie jednak nie mogłam go znaleźć co niestety zaczęło mnie mocno denerwować. Niestety sama nie mogłam polować na sarny ,ani nic wiec tylko na moje zakąski czyli zajączki. Nagle zauważyłam jakiegoś wilka. Biegł w moim kierunku na co ja powoli poszłam w jego stronę. Nagle obcy odezwał się:
-Witaj. Nazywam się Immortal ,a ty?
-Secretia ,ale mów mi Nazo.
-Wiesz może gdzie znajdę Watahę Południowych Puszczy? James mnie wysłał.
-Dobrze że mówisz. Właśnie go szukam. Jestem jednym z wilków tej watahy.
-A więc James` nie ma już tutaj. Powiedział za to iż ,że teraz ja jestem Alphą.
Po tych słowach lekko się zmieszałam i chyba zarumieniłam. jednak szybko wybrnęłam z tej sytuacji mówiąc:
-A wiec witaj alpha. Czy chciałbyś żebym cię odprowadziła i poznała z resztą?
-Na razie nie.
-Dobrze...to moze zapolujemy?
-To zrobię z chęcią.
Pobiegliśmy na południe. Były tam Karibu.

*Chwilę po udanym polowaniu*

Kiedy już kończyliśmy jeść karibu poczułam coś pode mną. Nagle z pod ziemi wydobyło się mnóstwo powietrza. BYLIŚMY NA TERENACH Z GEJZERAMI!!! Zaczęliśmy uciekać. Nagle poślizgnęłam się na odrobinach pozostałego w tym miejscu lodu i wpadłam do jeziora. Zaraz za mną wskoczył Immortal. Teren ten wyglądał tak:


Byłam na samym środku jeziora. Na szczęście udało mi się wypłynąć. Trzęsłam się z zimna. Było strasznie ,a ja tym razem byłam cała czerwona od krwi... Nigdy tak się nie zachowywałam.
-Nic ci nie jest? -Spytał basior.
-Nie, i przykro mi że sprawy przybrały taki potok...
-Nie, nic się nie stało.
Uśmiechnęłam się i położyłam na brzegu jeziora. Nagle poczułam coś dziwnego. Coś czego nie czułam bardzo dawno ,ale teraz właśnie to czułam. Poczułam chęć dalszego życia. Chęć życia ,które właśnie się dla mnie zaczynało. Nagle uświadomiłam sobie że basior coś do mnie mówił ,a ja nie słyszałam co. Kilka minut później skończył. Nastała chwila niezręcznej ciszy. patrzyliśmy na siebie krótką chwile po czym powiedziałam:
-Immortal wiem że nie znamy się długo ,ale jesteś pierwszym basiorem nie licząc Diablo (czyli Śmierci). Więc...czy chciałbyś zostać moim przyjacielem?
<Immortal?> 

Powitajmy Immortala!


Imię: Matthev ( Nie używa go, uważa że jest głupie, woli gdy zwraca się do niego Matt).
Pseudonim: Immortal, Imm, Morte, Matt. A nawet James.
Płeć: Basior.
Wiek: 4 lata.
Charakter: Matt jest dość... Dziwny. Uwielbia zabawę! Kocha się bawić! Imprezy są dla niego niczym chleb powszedni. A zarazem... Kocha spać. Jest strasznym leniem. Co można by tutaj jeszcze... O! Kiedy jest zmuszony do wysiłku to najczęściej chodzi na skróty, ot co. Kto by się przemęczał? Na pewno nie Matthev. Jednak w niektórych sytuacjach jest zdolny się "ogarnąć". Większość ma go za ulicznego dziwaka, sprawnego inaczej... Ale jednak jest zdolny do poświęceń i lojalny wobec przyjaciół. Jesteś jego przyjacielem? Masz szczęście! On potrafi oddać wszystko by ocalić jednego z nich. Nawet własne życie. Potrafi narazić wszystkich by uratować jedną osobę. To właśnie Matt. Jednkże jest dosyć zaborczy. Szybko się uczy i na pozór jest groźny. Jednak to nie jest prawda. Matthev nie skrzywdziłby nikogo, chyba, że ten ktoś byłby zagrożeniem dla większości. Jest także odpowiedzialny. Boi się okazywać uczucia, a raczej nie jest na to gotowy po ciężkiej przeszłości. Mówią, że jest po prostu dziwny. Nie, wcale nie jest. Immortal jest po prostu sobą. Większości przedstawia się jako Immortal, nie podaje swojego prawdziwego imienia, Matthev bądź Matt. Teraz jednak ma nadzieję, że  nie będzie musiał tego robić. Jest typem podróżniki albo odkrywcy. Te dwa typy łączą się ze sobą. Uwielbia przechadzki i spacery po różnych tajemniczych a nawet nieodkrytych miejscach, Pierwszą osobowością jaką tutaj poznał był już nieżyjący James. Obwinia się, że nie poszedł z nim i dlatego zmarł. Jednak to nie prawda, co w rzeczywistości ciężko mu wytłumaczyć. Jest dosyć nieśmiały, ale kiedy się już rozkręci zrobi wszystko. Absolutnie wszystko.
Rasa: Ostatni Pradawny Wilk Czasu
Moce:

  • Włada nad czasem, czyli porą dnia, nocą. Potrafi zmienić bieg czasu, przyspieszać go bądź zwalniać. 
  • Potrafi się teleportować i otwierać portale do pradawnych światów. Chcesz się gdzieś dotać? Wystarczy poprosić.
  • Potrafi maniplować umysłem, ale jest to jedna z mocy zakazanych. Może sprawić by wilk umarł, może nim sterować, może nawet sprawić aby dusza ofiary wyszła z ciała. Nie wolno mu używać tej mocy bezpodstawnie.

Stanowisko: Dowódca Patrolu Naziemnego
Hierarchia: Alpha I
Zauroczenie: Jest taka jedna...
Partner:Szuka.
Rodzina: Matka- Syntia, ojca nie poznał a jego rodzeństwo zginęło, wystarczy?
Potomstwo:-
Ciekawostki: Jest bardzo towarzyski. Kiedy mu się nudzi chodzi w to miejsce:


Głos




Od Jamesa-Ostatnia Noc, nim wyruszę.

    Przez parę dni nie działo się nic, absolutnie nic. W tym czasie leżałem sobie w jaskini, chodziłem na polowania z przyjaciółmi, którymi  okazali się wszyscy członkowie watahy. Zaczęła się wkradać rutyna, co  mnie zdziwiło, bo rzadko tutaj można się nudzić. Oczywiście, na nasze nieszczęście coś się musiało stać. Wszystkie drzewce, hypno, jeziornice a nawet scyntie oraz sarupuny poznikały z lasów i jezior. Zaczęło mnie to zastanawiać. W końcu zebrałem się na odwagę i ruszyłem na wycieczkę, ale nie taką zwykłą! Musiałem się dowiedzieć, co się stało. Jak najszybciej.  Po około godzinie podróży, natknąłem się na obcego wilka. Oczywiście, nie atakowałem. Okazało się, że owy wilk na imię ma Immortal. Cóż, muszę powiedzieć, że go polubiłem. Postanowił wybrać się razem ze mną i wspólnie rozwikłać tę zagadkę. Dopiero potem zrozumiałem swój błąd. Nikt, nikt nigdy nie powinien zapuszczać się na te tereny! Teraz tego żałuję. Strasznie żałuję. Na tych terenach żyją stworzenia, które są wręcz mordercze, choć na takie nie wyglądają. Nie, nie chodzi o mosieżce, nie, nie obwiniajcie Hexodonticów. Tutaj żyją stwory okropne, których nikt nie chciałby zobaczyć, a jeśli tak, to z pewnością wylądowałby w piachu. Jedynym, co może nam pomóc, to wilk, jak się później okazało, pewien szaman, twórca, on ma władzę nad stworami, których nawet nazwę boję wymówić. Teraz jest noc. Parę godzin do świtu. Watahą zaopiekuję się Immortal, wierze w niego, tak jak w to, że uda mi się przebrnąć przez główne siedlisko potworów i pozostanę niezauważony. Mam pewne wątpliwości, co do tego czy w ogóle uda mi się przeżyć tę morderczą wędrówkę, ale najważniejsze zawsze pozostanie najważniejszym- Wierzyć w siebię.
    Idę. Muszę wierzyć... Muszę...

Od Diablo CD Charm

-W sumie to prawie nigdy nie miałem przyjaciół ,więc się zgadzam. -Powiedziałem próbując się uśmiechnąć.
Charm się uśmiechnęła i była szczęśliwa. Czułem to. Kiedy zjedliśmy postanowiliśmy pozwiedzać. nagle poczułem dziwne wibracje to ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem.
-Ukryj się. -Powiedziałem.
-Po co...? -nie dokończyła.
-Zaufaj mi...
Charm ukryła się w jamie pod drzewem. Chwilę potem zjawiły się Hypno. Ukryłem się zaraz za nią. Siedzieliśmy pod kora. Było nawet fajnie. Nudziło mi się. Spojrzałem na powierzchnię ,ale poczułem ze ich nie ma.
-Nie ma ich. -Powiedziałem.
-Może pójdziemy gdzieś?
Skinąłem głową. Poszliśmy na południe. Było dziwnie. Nie wiedziałem gdzie idę. Myślałem kiedyś nad odnalezieniem skarbu. Według legendy powinien przywrócić mi wzrok. Wracając do przeszłości... Nagle uderzyłem w drzewo...
<Charm?>

Od Charm CD Diablo

-Nie ma za co- uśmiechnęłam się do basiora
To dobrze- stwierdził i chyba spróbował się uśmiechnąć ale na jego pysku wyglądało to jak jakiś krzywy grymas
- Ładnie śpiewsz tak w ogóle - powiedzialm do Diablo
- yhmm dzięki
Po chwili pociągnęłam basiora za ucho
- Chodź!- wykrzyknęłam a potem śpiewałam jakąś melodię by Diablo mógł iść za moim głosem.
Doszliśmy po piętnastu minutach, przed nami rozciągała się piękna polana
- Jesteś głodny?
-Niee to znaczy no może trochę
-OK- krzyknęłam po czym pobiegłam do pobliskiego lasu-zostań tu.
Potem przyniosłam potężnego jelenia
-Proszę - Powiedziałm z uśmiechem i zabraliśmy się za jedzenie
-Dzięki ale wiesz, też umiem coś upolować
- No dobrze, Mogę cię nazywać moim przyjacielem? Bo wiesz jakoś w watsze nie zaprzyjaźniłam się z nikim innym narazie... więc będziesz moim najpierwsiejszym kumplem- zapytałam z nadzieją.
<Diablo?> 

wtorek, 27 stycznia 2015

Od Diablo CD Charm

Postanowiłem się wykręcić od odpowiedzi mówiąc:
-To jest podchwytliwe pytanie prawda?
Chyba ja zamurowało.
-Czujesz? -szepnąłem.
-Co?!
-To!- Krzyknąłem wrzucając waderę do jeziora i zaraz za nią wskakując. (z tyłu było jezioro)
-Jak mogłeś? -Powiedziała żartobliwie.
Wyszedłem z wody i się otrzepałem. Charm zraz za mną.
-Chodź.
Wadera poszła za mną. Zaprowadziłem ją do tego miejsca:


-Charm czy możesz mi powiedzieć co widzisz?
-Widzę fioletowe drzewo i smugi ,a co?
-Chciałbym powiedzieć ci coś czego nie wie nikt prócz MNIE i może ciebie i może ciebie.
Pokazałbym ci wszystko co chcesz! Lecz niestety jest coś czego nie nikt prócz NAS.
Coś czego dowiesz się! To nie zdarza się dwa razy ,to rzadkie powiem Ci.
Lecz najpierw, lecz najpierw musisz obiecać mi... że nie powiesz tego nikomu! Nikomu!
-Obiecam to Ci! -Dołączyła się.
-Bo widzisz...jest to czego nie wie nikt ,ale o tym dowiesz się właśnie ty! Bo widzisz ja... ja...
-Co ty?- Dośpiewała.
-Bo widzisz spytałem o to się... bo ja niestety nie widzę. -Zakończyłem piosenkę.
Charm zawarło dech.
-Obiecuje ze nikomu ,nic nie powiem.
-Dziękuję. -Powiedziałem te oto słowo po raz pierwszy w życiu.
<Charm?>

Od Secretii CD Jamesa

Patrzyłam na niego zdumiona. Jak on śmiał?!
-Słuchaj ,bo dwa razy nie powtórzę... Ta jaskinia nie jest oznakowana ,wiec jest moja ,a teraz wypier*alaj z mojej jaskini! -Krzyknęłam i wypchnęłam basiora warcząc.
Nie miałam ochoty na takie niespodzianki ,a skoro tu jest wataha to i tak niebawem z tąd zniknę. Po chwili zobaczyłam Diablo (czyli Śmierć). Rozmawiał z tym basiorem i weszli do mojej jaskini.
-Hej Diablo. -Powiedziałam do niego.
Tamten obcy wytrzeszczył ,,gały".
-Wy...?Wy się znacie?!
Diablo obrócił się w Jego stronę i rzekł:
-Tak, Sectetia to moja znajoma. Może dołączyć?
James (jak się później okazało) przyjął mnie i powiedziałam do Niego:
-Mógłbyś mnie oprowadzić?
<James?>