Byłem na polowaniu. Skradałem się na zająca. Miałem już skoczyć, kiedy wpadła na mnie jakiś basior. To jeden z basiorów z watahy. Natychmiast go z siebię zrzuciłem.
-Emm...Musisz bardziej uważac.-Powiedziałem.- Jestem Villane.
-Devoo.- Odpowiedział basior przewracając oczami.
- Tia...Ty chyba nie lubisz towarzystwa, mam rację?- Uśmiechnąłem się.
<Devoo?>
poniedziałek, 24 listopada 2014
Od Bloodspill
Nowa wataha, cóż, po stracie dawnej dalej byłam wszystkiemu na "nie", złośliwa, wredna, ale i dociekliwa. Twister czuł się tu dobrze. No, ja również, ale dalej niektórym nie ufałam.
Wracałam z polowania, kiedy wpadłam na pewną waderę, a mianowicie Shanelle.
-Emm...Sory.-Powiedziałam i spóściłam głowę w dół.
<Nellie?>
Wracałam z polowania, kiedy wpadłam na pewną waderę, a mianowicie Shanelle.
-Emm...Sory.-Powiedziałam i spóściłam głowę w dół.
<Nellie?>
Wygnani!
Wygnani z Watahy Południowych Puszczy zostają:
Zan
Taravia
Kiara
Mavis
Karu
Zan
Taravia
Kiara
Mavis
Karu
Jeśli nie chcecie podzielić ich losu, piszcie opowiadania. Szczególnie kieruję to do wilków, które jeszcze żadnego nie napisały:
Devoo
Lou
White
Melanie
Tak więc czekamy.
~Radioactive
niedziela, 23 listopada 2014
Powitajmy Lou!
Imię: Lou (czt.Lu)
Pseudonim: Aki
Płeć: Wadera
Wiek:3 lata
Hierarchia: Omega
Stanowisko: Łowca
Charakter: Lou jest miłą i przyjacielską waderą. Jest także romantyczna i trochę szalona.
Do nieznajomych i wrogów jest oschła , wredna , nieznośna. Jeżeli ją wkurzysz bój się...
Żywioł: Natura
Moce:
- Clark
- Black Magic
- Monster
Rodzina: Stracona...
Partner: Jest tylko jedyny , który nim może być...
Zauroczenie: Mango
Potomstwo: Chciałabym....
Historia: Kiedy była mała straciła wszystko.... Nic nie pamięta i ni chce pamiętać.... Ale jest tylko jedna rzecz o której pamięta nikt jej nie akceptował w watasze i prawdopodobnie przez nią samą nie ma rodziny....
Od Ply
Szłam lasem i nagle zobaczyłam jakieś wilki. Weszłam w krzaki. Niestety były mokre (bo wczoraj padało) i zleciało kilka kropel wody. Bałam się że ktoś mnie zauważy i...przegoni jak zwykle. Na szczęście nikt mnie nie usłyszał i poszli... Wyszłam z krzaków i poszłam nad jakąś łąkę. Położyłam się w krzakach i zasnęłam. Kiedy się obudziłam ,zobaczyłam jak jakiś basior stał nade mną. Podskoczyłam i zaczęłam uciekać jak oparzona. Basior biegł za mną ,ale ja nigdy nie dam komuś wygrać:
-Bez takich!!! -Krzyknęłam i rzuciłam się na basiora.
Chwilę później był już na ziemi.
-Czego szukasz!?I czego ode mnie chcesz!? -Krzyknęłam na całe gardło.
<Basiorze?>
-Bez takich!!! -Krzyknęłam i rzuciłam się na basiora.
Chwilę później był już na ziemi.
-Czego szukasz!?I czego ode mnie chcesz!? -Krzyknęłam na całe gardło.
<Basiorze?>
Od Silent Mask
Wadera szła pomiedzy drzewami, przemykała między nimi niczym cień. Zatrzymała się. To tutaj. Cel jej wędrówki. Stała pod ogromnym, rozłożystym dębem. Spojrzała w niebo. Gwiazdy świeciły tak jasno... Tak samo jak tamtejszej nocy.
~*~
Obudziłam się rano. Noc spędziłam na dworzu. Znowu. Wstałam i odgarnęłam liście, które musiały pospadać z dębu. Wstałam i rozejrzałam się.
- Pora śniadania.-Wymamrotałam.
Ruszyłam powolnym, dostojnym krokiem w kierunku dobrze znanej mi łąki. Zatrzymałam się i zaczęłam wodzić wzrokiem po konarach drzew. Wiatr poruszał liśćmi, mogę być spokojna. Nikt mnie nie zauważy. W jednej chwili usłyszałam trzask. Ktoś tu jednak był. Zdradziła go połamana gałązka.
<Ktoś?>
Od Radioactive CD Avalon
Zaraz za waderą wszedłem do portalu. Wyobrażałem to sobie nieco inaczej. No nie wiem, jakieś... Potwory? Demony? Cokolwiek? Tymczesem tam była ciemność i wąski korytarz prowadzący do czerwonego światła. Spojrzałem na nią.
-Czyli co?
-Co?
-No, co my tam may tak dokładniej zrobić?
-Dostarczyć list i unikać ataków.
-No, chyba, że tak.
-W Takim razei chodź już.
-Idę.- Powiedziałem i przewróciłem oczami.
Wadera była podobna do mnie, i nan dodatek ładna.
<Avalon?>
-Czyli co?
-Co?
-No, co my tam may tak dokładniej zrobić?
-Dostarczyć list i unikać ataków.
-No, chyba, że tak.
-W Takim razei chodź już.
-Idę.- Powiedziałem i przewróciłem oczami.
Wadera była podobna do mnie, i nan dodatek ładna.
<Avalon?>
Od Avalon CD Radioactive
- Masz smoka? - zdziwiłam się.
- Owszem - przed basiorem wylądowała wielka, czarna smoczyca.
- Nieźle, nieźle - powiedziałam.
- Wsiadasz? - spytał siadając na grzbiecie towarzyszki.
- Nie zagląda się darowanemu koniowi w zęby, a na codzień takich atrakcji nie mam - uśmiechnęłam się zadziornie i wskoczyłam na smoczycę. Ta tylko prychnęła na mój widok.
- Szybko się rozstaniemy, więc nie musisz się tak denerwować - powiedziałam do gada.
Wielka jaszczurka przewróciła oczami i rozwinęła skrzydła, po czym machnęła nimi tworząc powierzchnię lotu, aby wzbić się ponad drzewa.
***
- Właściwie jak my wejdziemy do tego Hadesu? - spytał basior.
- Normalnie, przez wejście - wskazałam na wielki plac wyłożony kamieniami. Smoczyca jak na komendę zniżyła lot i wylądowała we wskazanym miejscu.
- I co dalej? - Radioactive zaśmiał się ironicznie.
- W tym moja już głowa - podeszłam do starego dębu i wyciągnęłam z niego starą, zakurzoną torbę z wyszytym imieniem "Avalon".
- Zapomniałam, że ją tu zostawiłam - wyjęłam z torby sztylet i nacięłam nim łapę. Krwią wyrysowałam symbole na kamieniach. Następnie zaczęłam wypowiadać jakieś na pozór bezsensowne słowa, jednak po chwili ukazał się czerwony portal.
- Trzymaj - podałam basiorowi inny sztylet z czaszką na rękojeści - Przyda Ci się, to magiczne ostrze, przyjmujące taką formę broni jaką sobie zażyczysz, a coś mi się wydaje, że nie będzie za wesoło - ruszyłam w stronę przejścia - A! I możesz go już zatrzymać, to taki prezent na dzień basiora.
Przeszłam przez portal do Hadesu.
<Radioactive? Avalon to Avalon, ale jakieś tradycje zachować trzeba. XD>
- Owszem - przed basiorem wylądowała wielka, czarna smoczyca.
- Nieźle, nieźle - powiedziałam.
- Wsiadasz? - spytał siadając na grzbiecie towarzyszki.
- Nie zagląda się darowanemu koniowi w zęby, a na codzień takich atrakcji nie mam - uśmiechnęłam się zadziornie i wskoczyłam na smoczycę. Ta tylko prychnęła na mój widok.
- Szybko się rozstaniemy, więc nie musisz się tak denerwować - powiedziałam do gada.
Wielka jaszczurka przewróciła oczami i rozwinęła skrzydła, po czym machnęła nimi tworząc powierzchnię lotu, aby wzbić się ponad drzewa.
***
- Właściwie jak my wejdziemy do tego Hadesu? - spytał basior.
- Normalnie, przez wejście - wskazałam na wielki plac wyłożony kamieniami. Smoczyca jak na komendę zniżyła lot i wylądowała we wskazanym miejscu.
- I co dalej? - Radioactive zaśmiał się ironicznie.
- W tym moja już głowa - podeszłam do starego dębu i wyciągnęłam z niego starą, zakurzoną torbę z wyszytym imieniem "Avalon".
- Zapomniałam, że ją tu zostawiłam - wyjęłam z torby sztylet i nacięłam nim łapę. Krwią wyrysowałam symbole na kamieniach. Następnie zaczęłam wypowiadać jakieś na pozór bezsensowne słowa, jednak po chwili ukazał się czerwony portal.
- Trzymaj - podałam basiorowi inny sztylet z czaszką na rękojeści - Przyda Ci się, to magiczne ostrze, przyjmujące taką formę broni jaką sobie zażyczysz, a coś mi się wydaje, że nie będzie za wesoło - ruszyłam w stronę przejścia - A! I możesz go już zatrzymać, to taki prezent na dzień basiora.
Przeszłam przez portal do Hadesu.
<Radioactive? Avalon to Avalon, ale jakieś tradycje zachować trzeba. XD>
Od Nighta CD Jenny
Szukałem miejsca na odpoczynek , więc po jakieś półgodzinnej wędrówce wyszedłem zza krzaków i ujrzałem waderę tak piękną.....Ale i tak pewnie mnie nie zechce , chociaż warto spróbować. Podszedłem w jej stronę , ale ona wzbiła się trochę wyżej w powietrze.
- Cześć - powiedziałem donośnie - Jestem ze stada.
Samica wylądowała t odezwała się....
- Cześć , sorki ,że tak uciekam , ale wiesz mam swoje powody - powiedziała nieśmiało.
Przyjżałem się jej i już wiedziałem o co jej chodzi.
- Ach , gdzie moje maniery , nazywam się Night , a ty - powiedziałem spokojnie
- Ja jestem Jenny - powiedziała z uśmiechem.
- A może miałabyś ochotę na spacer - zapytałem Jenny, na co ona mi odpowiedziała....
- Cześć - powiedziałem donośnie - Jestem ze stada.
Samica wylądowała t odezwała się....
- Cześć , sorki ,że tak uciekam , ale wiesz mam swoje powody - powiedziała nieśmiało.
Przyjżałem się jej i już wiedziałem o co jej chodzi.
- Ach , gdzie moje maniery , nazywam się Night , a ty - powiedziałem spokojnie
- Ja jestem Jenny - powiedziała z uśmiechem.
- A może miałabyś ochotę na spacer - zapytałem Jenny, na co ona mi odpowiedziała....
Event Andrzejkowy!
Andrzejki zbliżają się tuż tuż. Co powiecie na mały event?
Myślę, że spodoba Wam się pomysł administracji.
Polega on na tym, aby napisać opowiadanie. Tak, opowiadanie. Opowiadanie o nadciągającej imprezie andrzejkowej! Wilki będą robić sobie wróżby, a w nocy udadzą się nad jezioro oglądać zorze która pojawia się co roku. To idealny moment, aby wyznać waderze miłość.
Myślę, że spodoba Wam się pomysł administracji.
Polega on na tym, aby napisać opowiadanie. Tak, opowiadanie. Opowiadanie o nadciągającej imprezie andrzejkowej! Wilki będą robić sobie wróżby, a w nocy udadzą się nad jezioro oglądać zorze która pojawia się co roku. To idealny moment, aby wyznać waderze miłość.
* * *
Wilki które mają ostatnią szansę na napisanie opowiadania:
Zan
Taravia
Kiara
Mavis
~Administrator, Oskar (Morte)
Od Silver
Immortal nie był zbyt rozmowny, więc postanowiłam dać mu spokój. Lecąc w dół zauważyłam,że ktoś śpi. Podleciałam po cichu, żeby się przyjrzeć kto to. Zanim do niej doleciałam już się obudziła. Wylądowałam przed nią:
- Cześć jestem Silver, a ty?
- Jestem Xain
- Jesteś chyba tu nowa, bo cię wcześniej nie widziałam?
- ...
- Cześć jestem Silver, a ty?
- Jestem Xain
- Jesteś chyba tu nowa, bo cię wcześniej nie widziałam?
- ...
Od Kate
Kolejny dzień samotnej tułaczki...
Wzięłam rozpęd i wbiegłam na szczyt góry. Miałam stamtąd przepiękny widok.
Wzięłam rozpęd i wbiegłam na szczyt góry. Miałam stamtąd przepiękny widok.
Nie czekając na nic dłużej zbiegłam z górki. Niechcący potknęłam się o kamień i resztę drogi się przeturlałam. Kiedy przestałam się toczyć, wstałam i otrzepałam się z kurzy i piachy, który utknął mi w sierści.
Dalsza wędrówka nie sprawiała mi żadnych problemów. Nawet udało mi się złapać zająca. Czyli mam jedzenie. Po posiłku postanwiłam tu zostać. Tak,na parę dni. Wtem usłyszałam warknięcie. Jakiś basior w jednej chwili powalił mnie na ziemię.
<Basiorze?>