niedziela, 9 listopada 2014

Powitajmy Active i Swiftkill!Młode Alphy!

Imię: Active
Pseudonim:-
Płeć:Wadera
Wiek:2 miesiące
Hierarchia: Młoda Alpha
Stanowisko:-
Głos:-
Charakter: Inteligentna,towarzyska wadera.Activ ma swoje zdanie i zwykle się go trzyma.Jest taką mini wersją swojego ojca.
Żywioł: Śmierć
Moce:
Nie zna
Rodzina: Ojciec-Radioactive,Matka-Flame,Siostra-Swiftkill
Partner:-
Zauroczenie:-
Potomstwo:-
Historia: Urodziła się w watasze.



Imię: Swiftkill
Pseudonim:Swift
Płeć:Wadera
Wiek: 2 miesiące
Hierarchia:Młoda alpha
Stanowisko:-
Głos:-
Charakter: Spokojna,miła,sympatyczna,łatwowierna.Przez swoją łatwowierność często pakuję się w kłopoty.Cicha.
Żywioł: Światło
Moce: 
Jeszcze nie odkryła
Rodzina:Ojciec-Radioactive,Matka-Flame,Siostra-Active
Partner:-
Zauroczenie:-
Potomstwo:-
Historia: Urodziła się w watasze.

Od Radioactive CD Flame

-Może...Może...Ta zielona będzie nazywać się...Active.
-A ta druga?
-Ona...Swiftkill...Co?
-Tak,będzie pasowało jej to imię.
Uśmiechnąłem się i podszedłem do szczeniąt.
-W takim razie...Ja pójdę na coś zapolować.Teraz musisz w pewnym sensie jeść za  trzech.-Zaśmiałem się.
-Nie,zostań.

<Flame?>

Od Flame CD Radioactive

Czułam się dziwnie.  Radioactive stał uśmiechnęłam się do niego aby go Hm.. pocieszyć ale mi nie wyszło sądząc po jego minie był przerażony.

* * * 

Po godzinie było po wszystkim. Obok mnie leżały dwie małe kuleczki. Radioactive cały czas sprawdzał czy to są aby na pewno dziewczynki. Był zawiedziony Chyba liczył ,że się pomyliłam i jednak będzie miał syna. 
-Jak...Je nazwiemy?-Zapytał ze sztucznym uśmiechem.
-Nie wiem...

<Radioactive?>

Od Radioactive CD Flame

Niby się nie specjalnie cieszyłem z ciąży Flame.Ale jednak chciałem mieć potomstwo.Taki dziwny,niezrozumiały instynkt.
-Więc...Co powiesz na wylegowanie się na łące?Jak już będziemy wracać?-Zapytała wadera.
-Moglibyśmy.
-Więc...Co ty na to,żebyśmy dziś nie wracali do jaskini?Jest przecież ciepło.Noc pod rozgwieżdżonym niebem będzie cudowna!
-Masz rację.Too...Gdzie?
-Na łące,albo w Krainie Tysiąca Jezior.Chociaż to drugie brzmi lepiej.
Nadszedł wieczór.
Razem z Flame poszliśmy na coś zapolowac,abyśmy nie byli głodni.Dopiero potem udaliśmy się do Krainy Tysiąca Jezior.W nocy to miejsce wyglądalo pięknie.Sam muszę to przyznać.Połozyliśmy się pod jednym z tych małych zbiorników wodnych i wpatrywaliśmy się w niebo.Nagle Flame zaczął boleć brzuch.Ona...Rodziła?Tak.Tak!Ona rodziła,a ja stałem jak ten słup soli.

<Flame?>

Od Flame CD Radioactive

Obudziłam się koło południa.Active'a przy mnie nie było,ale za to byl zając.Prezent od niego.Wstałam i lekko ociężałym krokiem poszłam na łąkę.Radioactive stał tam i rozmawiał z Silent Mask,naszą szamanką.Podeszłam do nich.
-Witaj,Flame.-Przywitała się Silnet Mask tym swoim głosem przepełnionym spokojem.
-Cześć.-Odpowiedziałam.
-No,to w takim razie do zobaczenia.Wrócę późno.-Powiedziała wadera i poszła w stronę Białej Doliny.
-To...Gdzie my idziemy?-Zapytałam Radioactive.
-Chodźmy do Krainy Tysiąca Jezior.-Powiedział.
Poszliśmy tam wolnym krokiem.Nie spieszyło nam się.Mieliśmy dużo czasu.

<Radioactive?>

Od Radioactive CD Flame

-W porządku.Teraz chodź do jaskini.Odpoczniesz.-Powiedziałem.
-Dobrze.
Wyszliśmy z wody.Wolnym truchtem udaliśmy się w kierunku jaskini,gdzie była reszta wilków.Nigdzie nie widziałem tylko Silent Mask.Reszta już spała.Razem z Flame poszliśmy na koniec jaskini i tam się położyliśmy.Następnego dnia,rano wyszedłęm szybciej aby upolować dla niej zająca.Gdy wrociłem,Flame jeszcze spała.Położyłem zająca i wyszedłem z jaskini.

<Flame?>

Od Flame CD Radioactive

Doszliśmy do jeziora Nithale, woda była ciepła. Radioactive również wszedł do wody.Pływaliśmy razem.Było miło,spokój i cisza.Nie było tam nikogo oprócz nas.
-Active...-Zaczęłam.
-Tak?
-Cieszysz się...Że zostaniesz ojcem?
-No...Tak.A miałbym jakieś inne wyjście?
-No nie.-Zaśmiałam się.
Przytuliłam się do niego.
-Kocham Cię.-Wyszeptałam.
-Ja Ciebię też...A...Tak właściwie,kiedy urodzisz?
-Za pare dni.

<Radioactive?>

Od Mango CD Radioactive

-Czy ja wiem... Chyba... TAK ! Tak !- Poprawiłem się szybko.
- Co takiego...?- Pytał jakby zniechęcony basior.
- Po 1. chciałem cię przeprosić za to szczenięce zachowanie... Po 2. Wyglądasz na głodnego a, tak jest stadko zająców.
Basior popatrzył na mnie dziwnie, ale głód do niego chyba przemówił i pobiegł w stronę szaraczków... Ja siedziałem na kamieniu i obserwowałem. W końcu wilk do mnie wrócił, a w pysku trzymał 2 zajączki. Oblizałem się, ale nic nie powiedziałem.
- Co ?- Zapytał, pałaszując zajączki.
- Nic, nic...
Patrzyłem w ziemię i coś nuciłem...
Nagle, nie wiem dlaczego włączył mi się samozapłon... Zwykle umiałem to kontrolować, ale nie tym razem...

> Radioactive ? <

Od Evanescence CD Radioactive

-W porządku.-Powiedziałam.
Wstałam i przeciągnęłam sie ospale.
-Którędy?-Zapytałam.
-W tamtą stronę.-Pokazał łapą w kierunku lasu.
-W takim razie...Prowadź.-Powiedziałam.
Basior lekkim krokiem udał się w kierunku lasu.Poszłam za nim.

<Radioactive?>

Od Radioactive CD Mango

-Ehh...Tak,jestem Radioactive.Istnieje około dwóch miesięcy.Bo zawsze taki byłem.Też lubię sarninę.-Powiedziałem na jednym wdechu.
Tamten basior był jakiś dziwny.Zachowywał się jak szczeniak.
-Ahaa...I wszystko jasne!-Powiedział merdając ogonem.
-Taaa...Chciałeś coś poza tym?
Powiedziałem przewracając oczami.Ale rownież usiadłem.

<Mango?>

Od Radioactive CD Anabelle

-Mamy dobrą szamankę,Silent Mask.-Powiedziałem.
-I wszystko jasne.-Odpowiedziała z uśmiechem wadera.
Odwzajemniłem uśmiech.
-To co,idziemy już do jaskini?Ściemnia się.-Zapytałem.
-Tak.
Ruszyliśmy wolnym krokiem w kierunku jaskini.

<Anabelle?>

Od Anabelle CD Radioactive

Odpowiedź Jeffa nieco mnie uspokoiła. Jednak coś mnie również zaciekawiło.
- Demony? - Zapytałam trochę zdezorientowana, nie miałam jeszcze okazji spotkać demona. Słyszałam jednak, że to istoty zawistne, chciwe i przede wszystkim - do szpiku kości złe. Co one robiły na tak pięknym terenie?
- Tak. Ale nie musisz się bać, są nam posłuszne. - Odpowiedział basior patrząc w niebo.
- Jak je do tego zmusiliście? - Zastanawiało mnie jak to możliwe, że takie bestie słuchają się zwykłych wilków. To brzmi nawet zabawnie. Wygląda na to, że muszę się jeszcze wiele nauczyć. Nie wiem nic o demonach, chyba, że nazwałabym tak ludzi.

< Jeff? >